Życie w cieniu wiatraków

by Agnieszka

Od dawna marzę o życiu na południu Europy. W miejscu ciepłym i spokojnym, ale pełnym energii. Z przyjemnością podglądam osoby, które zdecydowały się na taki krok. Jestem ciekawa, jak im się żyje, jakie widzą dobre i złe strony tej decyzji. Do Marzeny, która z rodziną mieszka w Hiszpanii, zaglądam zawsze, gdy potrzebuję chwili wytchnienia od codzienności. Jej wpisy mają w sobie kolory i spokój. Zapraszam na rozmowę z Marzeną!

 

Jaka droga zaprowadziła Was za granicę, do mało znanego w Polsce regionu Hiszpanii, jakim jest La Mancza?

To był przypadek! Nie planowaliśmy życia poza krajem, a tym bardziej w centralnej Hiszpanii. Zaczęło się od tego, że do Polski przyjechała delegacja SESCAM, szukająca lekarzy. Hiszpania miała wówczas duże niedobory i aktywnie poszukiwała medyków. Siostra mojego męża namówiła go, żeby poszedł na spotkanie. Zrobił to z ciekawości, nie planował składać CV. Nawet nie znał języka. Byliśmy zaskoczeni, gdy kilka tygodni później Grzesiek dostał propozycję pracy, połączoną od razu z intensywną nauką hiszpańskiego. W tym czasie kończył mi się urlop wychowawczy i za chwilę miałam wrócić do pracy w redakcji gazety. Nie planowałam wyjazdu z kraju, lubiłam swoją pracę. Wszystko potoczyło się tak szybko, że postanowiliśmy jednak spróbować.

Jak wyglądały początki Waszego życia w La Manchy? Co Was zaskoczyło pozytywnie, a co negatywnie? 

Cały czas myślałam, że to chwilowa przygoda i niedługo wrócimy do naszego domu na Mazurach. Chcieliśmy jednak lepiej poznać region, rzuciliśmy się w wir podróżowania. Przez pierwsze lata nie było weekendu, żebyśmy nie byli w drodze. Doszło do tego, że nasi znajomi Hiszpanie, pytali nas co warto zobaczyć! Poznaliśmy region lepiej niż miejscowi, potem wyjeżdżaliśmy coraz dalej. Staliśmy się podróżniczym autorytetem. Po 14 latach mogę śmiało powiedzieć, że znam Hiszpanię lepiej, niż Polskę.

La Mancha to wiejski region, mało turystyczny, rozsławiony przez Don Kichota, ale nadal niszowy. Początki były trudne, bo nie byliśmy w stanie porozumiewać się w języku angielskim. Hiszpański jest łatwy, ale nie miałam z nim kontaktu. Siedziałam w domu z 3-letnią córką i nie miałam pomysłu na siebie. Mąż szybko nauczył się języka, świetnie odnalazł się w nowej sytuacji. Okazało się, że realia życia lekarza w Hiszpanii są inne niż w Polsce. Nie chodzi tylko o zarobki, ale też o czas pracy. Nagle Grzesiek zaczął mieć czas dla rodziny i na swoje pasje, zamiast biegać z gabinetu do szpitala, a potem do przychodni. Potrzebowałam więcej czasu, żeby nauczyć się języka i podjąć decyzję, że chcę zostać. Podjęłam współpracę z gazetami w Polsce, zaczęłam prowadzić bloga i rozpoczęłam prace nad pisaniem przewodnika szlakiem Don Kichota.

Opowiesz coś więcej o przewodniku i najpiękniejszych miejscach La Manchy? 

Był on naturalnym wynikiem naszych licznych podróży. Powstał, ponieważ chcieliśmy opowiedzieć naszym bliski, znajomym i Czytelnikom bloga, jak ciekawie jest w miejscu, w którym żyjemy. Ja zajęłam się stroną redakcyjną, a mąż zdjęciami. Cieszą nas maile od osób, które dzięki naszemu blogowi decydują się na wakacje w La Manchy. Nie jako etap podróży do Andaluzji, a wybierają Krainę Dona Kichota jako główny cel. La Mancza jest piękna! Po tylu latach zapuściliśmy już tu korzenie, mamy swój kawałek nieba i naszą wielką miłość – konie.

Teraz często przemierzamy region konno, poznajemy jego bardziej swojską twarz. Stajemy koło małych barów, zaczynamy rozmowę z miejscowymi o tegorocznych zbiorach winogron czy oliwek. Wciąż odkrywamy coś nowego, nawet w tych samych miejscach. O każdej porze roku wyglądają one inaczej. Wzgórza, na których stoją wiatraki, te przestrzenie, dają poczucie wolności. Uwielbiamy klimat miasteczek, które pamiętają czasy Błędnego Rycerza i od setek lat nie zmieniły się prawie wcale. Znajomi, którzy nas odwiedzają, są zachwyceni. Nagle wkraczają do bajkowego, literackiego świata.

To nie jest miejsce dla każdego. Ta kraina jest wymagająca. Wybrzeże jest “łatwiejsze” – opalenizna, zdjęcia na Facebooka, muszelki na pamiątkę. Tutaj trzeba pojeździć, żeby trafić do serca La Manchy i docenić ją. Niektórzy uważają, że Kastylia la Mancha jest brzydka, jałowa, zakurzona. Ona taka bywa, ale ma też drugie oblicze. Piękne, powabne, pachnące winogronami, miodem, serem manchego, ziołami i przygodą. Minusem może być ekstremalny klimat: dość chłodne zimy i upalne lata, które do dziś są dla mnie męczące. Staram się uciekać w tym czasie do Polski, jeśli jest to możliwe.

Wracając na chwilę do Waszych początków. Opowiedz trochę o tym, co czułaś.

Jestem typowym nordykiem: potrzebuję dużej przestrzeni intymności, nie lubię jak ktoś rzuca mi się na szyję, dotyka podczas rozmowy. Musiałam to przełamać. Hiszpanie są bardzo ekspresyjni, uwielbiają bliski kontakt, całują się na powitanie, szybko stajesz się ich “amigo”. Chodzenie po knajpach zamiast spotkań w domu, kolacje po godzinie 22, opustoszałe ulice w czasie sjesty – to wszystko było dla mnie zaskoczeniem, a Grzesiek czuł się jak ryba w wodzie.

Wychowaliśmy tu córkę. Śmieję się, że jest bardziej Hiszpanką, jeśli chodzi o charakter. Jest kosmopolitką z otwartą głową, uwielbia towarzystwo i tutejszy styl życia. Czuje się Polką, mówi po polsku, ale hiszpańskie życie jej odpowiada.

Twoje ulubione lokalne danie to….

migas de pastor (pasterskie okruchy). Stary przepis na migas brzmi: wczorajszy chleb, świeże mięso i stare wino czynią człowieka zdrowszym. Składniki: chorizo pikantne i słodkie, boczek, czosnek, okruchy chleba, pikantna papryka w proszku, oliwa z oliwek i winogrona. Do tego wino. Okruchy chleba nawilżamy pod mokrą ściereczką około godziny, w międzyczasie podsmażamy mięso i czosnek, dodajemy oliwę z oliwek. Następnie wyjmujemy wszystkie składniki zostawiając oliwę, do której wrzucamy chleb. Smażymy, cały czas mieszając. Dodajemy wyjęte wcześniej chorizo i jeszcze chwilę mieszamy, aż do połączenia smaków. Podajemy z winogronami na wierzchu i hiszpańskim winem.

Widziałam wielokrotnie, że malujesz obrazy, a dochód przeznaczasz na cele charytatywne. 

Tak. Kocham konie, jestem właścicielką klaczy arabskiej, którą uratowaliśmy przed pewną śmiercią. Szukałam schroniska dla koni, któremu mogłabym pomóc. Nie było to łatwe, ponieważ nie każde schronisko nastawione jest na pomoc (w niektórych chodzi głównie o zysk). I wtedy zobaczyłam na forum dramatyczny apel Kariny, której brakowało pieniędzy na karmę dla koni. Pomyślałam: Polka prowadząca w Hiszpanii schronisko dla koni? To musi być przeznaczenie!

W ten sposób zostałam matką adopcyjną Amankay, klaczy, którą Karina uratowała przed śmiercią głodową, wpłacałam co miesiąc na jej utrzymanie. Wtedy powstał pomysł “Galerii na hiszpańskiej wsi”. Maluję obrazy i je sprzedaję, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczam na schronisko Kariny.  Jestem bardzo mile zaskoczona i wdzięczna wszystkim fanom mojej galerii, ludziom wrażliwym na krzywdę zwierząt. Mam już stałych Klientów, indywidualne zamówienia.

Schronisko położone jest w górach, w totalnej ciszy, prawie 500 kilometrów od nas. Miejsce cudowne, warunki w jakich mieszka Karina są spartańskie. Za to zwierzęta mają zapewnione wszystko: opiekę, jedzenie, przestrzeń do życia. Pokaleczone psychicznie lub fizycznie, po ciężkich przejściach, tam odnajdują spokój. Caballo Espiritu Libre to oaza miłości. Karina jest dla mnie bohaterką, poświęciła życia dla ratowania zwierząt. Każdego dnia walczy o przyszłość swojej ferajny.

Schronisko można odwiedzić, wykupić przejażdżkę kucykiem, pobyć ze zwierzętami, przenocować. Nie ma tam elektryczności, bieżącej wody ani zasięgu telefonów komórkowych. Jest za to rżenie koni, mruczenie kotów, niebo pełne gwiazd i szum drzew. Piękny odpoczynek od cywilizacji. Serdecznie polecam to miejsce i zapraszam do mojej galerii oraz do odwiedzenia La Manchy.

Dziękuję za rozmowę! Miejsca, w których Marzenę można znaleźć w sieci:

Galeria na hiszpańskiej wsi

Facebook: Przewodnik po Hiszpanii/La Guia de La Mancha

Instagram @hiszpaniaintymnie

0 comment

Powiązane posty

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej