Zdjęcia – papierowe wspomnienia

by Agnieszka Kuczyńska
Rozmawiałam ostatnio ze znajomymi o tym, czy warto wywoływać zdjęcia z podróży i czy ktoś jeszcze to robi. Kiedyś było inaczej – ilość fotografii z wakacji uzależniona była od ilości posiadanych klisz do aparatu (np. ja w czasie 2-tygodniowego pobytu na Costa Brava i w Barcelonie w 2002 roku zużyłam dwie 36-zdjęciowe). Trzeba było przemyśleć ujęcie wiedząc, że nie będzie szansy go powtórzyć. Teraz jest łatwej, ale ma to swoje konsekwencje.
Może Was zaskoczę, ale uważam, że nie robię dużo zdjęć. Osoby podróżujące ze mną są zwykle innego zdania, bo mają wrażenie, iż widzą mnie z aparatem cały czas. To nieprawda. Znam mnóstwo ludzi, którzy w czasie tygodnia potrafią zrobić nawet 3-4 tysiące zdjęć, ja zwykle robię około 400, czasem mniej. Z kilku miesięcy na Malcie mam ich 650, a uważam że to i tak za dużo. Poluję na wyjątkowe momenty i ciekawe detale, na chwile trudne do odtworzenia. Lubię fotografować ludzi, szczególnie ich twarze, ale takich zdjęć nie publikuję. Staram się unikać zdublowanych kadrów i podobnych ujęć. Dawniej robiłam albumy z wszystkich urlopów. Potem zaczęłam wyjeżdżać częściej, założyłam bloga i przestałam.
W ciągu ostatnich kilku lat zrobiłam kilkanaście fotoksiążek, ale wszystkie rozdałam rodzinie oraz znajomym. Większość zdjęć mam tylko na dysku i trochę tego żałuję. Przy okazji remontu sypialni i zmiany jej wystroju, zapragnęłam, aby otaczały mnie biało-niebieskie widoczki. Poprosiłam koleżankę, żeby poszukała na Lefkadzie ładnego kalendarza, ale żaden z przesłanych nie spełnił moich oczekiwań. Wtedy pomyślałam, że mogę przecież wywołać swoje własne wspomnienia z Lefkady, Korfu, Portugalii czy Malty, tworząc w ten sposób wyjątkową galerię. Zamówiłam je on-line i niecierpliwie czekałam na dostawę. Po drodze gdzieś zaginęły, ale dziś w końcu dotarły. Przeglądałam je z wypiekami na twarzy, nawet nie sądziłam, że ta mała paczka sprawi mi tyle radości. Jednak to, co cyfrowe jest trochę nierealne. Niby nasze, niby prawdziwe, ale takie dziwnie nienamacalne. Będę częściej wywoływać zdjęcia, nie tylko po to, żeby ozdobić nimi szafę czy korkową tablicę.
Chcę w ponure dni siadać na kanapie, wyciągać album i powoli przewracać strony. Wracać myślami do tych pięknych miejsc i do niezwykłych ludzi, których spotkałam. Tak zrobię. A Ty?
37 komentarzy

Powiązane posty

37 komentarzy

Ola Bodziewska 14 sierpnia, 2016 - 7:40 pm

Ja potrafię zrobić w ciągu tygodniowego wyjazdu 2 tysiące zdjęć, ale potem wybieram ok 200-300 takich do oglądania ( chyba nikomu z moich znajomych ani z rodziny nie chciałoby się tego wszystkiego oglądać). Potem wybieram ok 50-70 zdjęć ( co sprawia mi zawsze dużą trudność) wywołuję i wkładam do albumu. Zdecydowanie wolę oglądać zdjęcia w papierowej wersji. Miło jest po jakimś czasie oglądać zdjęcia w albumie i powspominać 🙂 Pozdrawiam.

Odpowiedz
Kris Beskidzki 30 lipca, 2016 - 3:11 pm

Zgadzam się z poprzednikami. Zdjęcia papierowe robiłem i dopiero w tej chwili bardziej je doceniam. Od 2005 R.jestem posiadaczem kilku cyfrowek. Niektóre ujęcia bezpowrotnie się straciły i bardzo żałuję. Na ogół zawsze tylko sobie obiecuje zrobić odbitki, ale pozostaje to tylko postanowieniem.
Pozdrawiam serdecznie:)

Odpowiedz
Maja & Marcin / Travelek24.pl 9 lipca, 2016 - 7:00 am

A my do pewnego momentu wywoływaliśmy zdjęcia z naszych podróży. Albumów uzbierało się sporo, ale od jakiś pięciu lat zaprzestaliśmy i bardzo tego żałujemy, bo teraz jest sporo do nadrobienia. Uważamy, że nic nie zastąpi zdjęć na papierze, bo po album zawsze się sięga np. zimowa pora na kanapie. 🙂 Trzeba nadrobić zaleglosci 😉 Pozdrawiamy!

Odpowiedz
Mo. 8 lipca, 2016 - 10:35 am

🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 7 lipca, 2016 - 4:56 pm

Hahaha pisząc o tych co robią baaaaardzo dużo zdjęć wierz mi, że miałam Cię w ciepłej pamięci :*

Odpowiedz
Mo. 7 lipca, 2016 - 1:51 pm

Uwielbiam tradycyjne, papierowe zdjęcia, cały ten proces wklejania ich do albumów, opisywanie itp. Nawet najlepszej klasy komputer nie odda tej magii. Jak ktoś ze znajomych ma ochotę obejrzeć moje zdjęcia to sobie po prostu zdejmuje album z półki i ogląda kiedy chce. W zeszłym roku latem, korzystając z kuponów i kodów rabatowych, wywołałam mnóstwo zdjęć z zamiarem wklejenia ich do albumów w długie jesienne wieczory. Wstyd przyznać ale zdjęcia do tej pory leżą w pudełkach, w których do mnie dotarły. Więc plan na najbliższą jesień jest identyczny jak na poprzednią :). Problem tkwi też w tym, że robię zdecydowanie za dużo zdjęć i najchętniej wywołałabym wszystkie. Przeczytałam niedawno tekst o tym, że skupiając się na robieniu zdjęć zapominamy o cieszeniu się i przeżywaniu danych chwil. Święta racja ale jak tu nie robić zdjęć skoro chciałoby się wszystko utrwalić…?

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 3 lipca, 2016 - 7:39 pm

Cóż, znam osoby które robią po 3tys tygodniowo, więc według mnie to mało 🙂

Odpowiedz
Martyna 3 lipca, 2016 - 6:58 pm

Zaledwie 750? To baardzo dużo 🙂 Sama doceniam wygodę robienia nielimitowanych zdjęć telefonem, ale uwielbiam je wywoływać i mam sporo albumów. Gdzieś zostały w nas te stare przyzwyczajenia do przeglądania albumów.

Odpowiedz
Trzydziestka z VATem 3 lipca, 2016 - 12:55 pm

Staram się robić fotoksiążki.Kiedyś robiłam normalne albumy ale wtedy nie było cyfrówek i nie robiło się tylu zdjęć 😉 potem drukowałam zdjęcia ale kilka razy poległam w trakcie wklejania i opisywania albumu. I mam teraz takie niedokończone. Nad fotoksiążką trzeba trochę czasy posiedzieć ale jak to fajnie wygląda i ludzie z przyjemnością oglądają 😉

Odpowiedz
Zbyszek 2 lipca, 2016 - 5:23 pm

Uwielbiam papierowe zdjęcia, mam nawet ścianę całą z podróży do Pragi. Ale to chyba nie to co kiedyś. Te stare mają magię, czar, te to po prostu zdjęcia. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
monika jall 1 lipca, 2016 - 3:36 pm

W czasie moich pierwszych 4 miesiecy w Hiszpanii zuzylam 3 albo 4 klisze. Teraz przegladajac zdjecia widze, ze byly to dobrze zuzyte klisze 🙂

Odpowiedz
Beata 30 czerwca, 2016 - 10:16 pm

Przyznaję, że robię bardzo dużo zdjęć, zwłaszcza w miejscu, które mnie urzeka. Faktem jest też, że ich nie wywołuję…Ostatni album mam chyba z 2009 roku. Tylko, że do tego 2009 roku nazbierałam tyle zdjęć, a co za tym idzie albumów, że nie miałabym już ich gdzie trzymać:)
Pozdrawiam:)

Odpowiedz
Ola 30 czerwca, 2016 - 6:33 pm

My zawsze robimy kalendarz z najlepszymi zdjęciami i rozdajemy po rodzinie, jeden jest zawsze dla nas😀

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 6:04 pm

Najgorsze są prezentacje u znajomych, 2 tysiące nieprzebranych zdjęć – no serca nie mają 😉

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 6:03 pm

Cieszę się, że jednak nie "samą cyfrą" człowiek żyje 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 6:03 pm

Trzeba je zmienić w czyny!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:59 pm

Ja mam problem z wybraniem tych "naj", więc bym chyba poza ramkami nic więcej nie miała w mieszkaniu 😉

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:59 pm

Wyklejane też fajne!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:58 pm

"Normalny" to rozumiem jakieś zdjęcia rodzinne? 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:58 pm

Jakbym jeszcze miała taras do albumu, to byłby ideał! 😀

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:57 pm

To takie fajne uczucie, nie? 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:57 pm

Pieniądze nie powinny być argumentem 🙂 Ja jak byłam ostatnio w moim osiedlowym foto salonie i zobaczyłam odbitkę 10x15cm za 89 groszy to faktycznie – przeliczyłam w myślach i odpuściłam. A później zerknęłam w sieci i za 100 zdjęć z przesyłką dałam 35zł.

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:55 pm

Do fotoplakatów to pewnie potrzeba bardzo dobrej jakości materiału cyfrowego, co?

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 30 czerwca, 2016 - 5:54 pm

Pierwszy raz zdecydowałam się na druk z białą ramką i jestem bardzo zadowolona z tego kroku 🙂

Odpowiedz
Ptacha 30 czerwca, 2016 - 5:28 pm

Ja noszę się z zamiarem uporządkowania, wybrania i wywołania od … nie wiem już kiedy :>, choć jestem "analogowcem" i cyfrowo to tylko w momentach krytycznych i to przy użyciu komórki ;), to i tak wszystkie klisze zeskanowane kończą na cd i zdjęć nie wywołuje 🙁
muszę to zmienić, tak pięknie prezentują się fotografie, które wywołałaś ! 😀

Odpowiedz
aldia 30 czerwca, 2016 - 3:35 pm

Uwielbiam zdjęcia w papierowej wersji. Moim zdaniem te na dysku nigdy ich nie zastąpią…. Zawsze miałam zaległości z wywoływaniem, teraz nie jest najgorzej. Tylko od stycznia zalegam 🙂
Dzisiaj akurat odebrałam dwa foto plakaty 🙂
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
Agnieszka F. 30 czerwca, 2016 - 1:11 pm

Baaaardzo, ale to baaaaardzo noszę się z zamiarem wywołania zdjęć z wakacji, ale co chwilę coś nie tak. A to czas, a to pieniądze, a to jeszcze co innego. Naprawdę wolałabym je mieć w albumie czy tez w ramkach aniżeli na komputerze… 🙁
Pozdrawiam!

Odpowiedz
INKA 30 czerwca, 2016 - 10:33 am

Uważam, że nic nie zastąpi prawdziwego zdjęcia, więc raz na jakiś czas wywołuję najfajniejsze z fotek i wstawiam do grubego albumu, który potem z przyjemnością przeglądam. 🙂

Odpowiedz
Unknown 30 czerwca, 2016 - 10:16 am

Albumy to świetna rzecz i sama posiadam ich kilkanaście. Uwielbiam wieczorami siedzieć na tarasie i wracać wspomnieniami do przeszłości. Niestety coraz więcej osób nie decyduje się na prowadzenie takiego czegoś, a szkoda.

Odpowiedz
Caramel444 30 czerwca, 2016 - 9:28 am

Ja prowadze dwa albumy 🙂 jeden normalny z chronologicznie ulozonymi zdjeciami, a drugi wyglada jak kronika naszych podrozy 🙂 Oprocz fotek, komentarze, wycinki z ulotek, bilety z odwiedzonych miejsc i nasze wrazenia. Buduje juz drugi tom, ktory fajnie oglada sie w zimowe wieczory kiedy za oknem huczy wiatr 🙂

Odpowiedz
babska robinsonada 30 czerwca, 2016 - 8:35 am

Z każdego wyjazdu wywolujemy te najlepsze max 40-50 zdjec i wyklejamy albumy 🙂 uwielbiamy wspolnie ogladac i wspiminac. Tych trzymanych na dysku dla odmiany nie przegladamy wcale

Odpowiedz
Anonimowy 30 czerwca, 2016 - 7:52 am

Wywołuję! Uwielbiam!

Odpowiedz
Maria Katarzyna Kołodziejczyk 30 czerwca, 2016 - 7:21 am

A ja z każdej podróży wybieram kilka naprawdę fajnych zdjęć /byle nie za dużo/, oprawiam w ramki /oczywiście różnych formatów i kolorów/ i wieszam w przeznaczonym do tego miejscu. Naprawdę fajnie to wygląda. Do tej pory robiłam piękne albumy z opisami i różnymi podróżniczymi detalami, ale od kiedy zaczęłam pisać bloga troszkę to zaniedbałam. Mam nadzieję nadrobić zaległości, bo bardzo lubię tworzyć albumy:)

Odpowiedz
grazyna 30 czerwca, 2016 - 6:03 am

Ciagle takie mam zamiary, wywo;am najciekawsze i najpiekniejsze dla mnie zdjecia…ale pozostaja tylko zamiary!

Odpowiedz
Magda M. 29 czerwca, 2016 - 10:08 pm

Ja nie wywołuję od dawna i też żałuję, robię dużo i to wszystko ginie

Odpowiedz
Anonimowy 29 czerwca, 2016 - 8:58 pm

Ja uwielbiam albumy i wywołuję je z każdego wyjazdu. Fakt, wyjeżdżam 2-3 razy do roku, więc jest łatwiej, ale tak jak napisałaś, wracanie do nich jest super!

Odpowiedz
AnnRK 29 czerwca, 2016 - 8:56 pm

Ja jestem z tych co potrafią zrobić w tydzień 3-4 tysiące, choć od pewnego czasu staram się ograniczać, bo po powrocie oglądanie tego wszystkiego bywa po prostu nudne, a wybranie zdjęć reprezentacyjnych czy to na bloga czy do pokazania bliskim jest nie lada wyzwaniem.

Nie wywołuję zdjęć, bo zwyczajnie brak mi czasu na to, żeby je ogarnąć. Marzy mi się zrobienie albumu scrapbookingowego, ale cóż… póki co na marzeniach się kończy.

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

* Klikając "Opublikuj komentarz" zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej