W stronę Marrakeszu

by Agnieszka Kuczyńska
Film “Hideous Kinky” (w Polsce znany jako “W stronę Marrakeszu”) obejrzałam będąc nastolatką. Sama historia nie poruszyła mnie jakoś szczególnie, ale zapamiętałam przecudowne kadry miasta i krajobrazy. To, co zobaczyłam, wydało mi się magiczne. Jak z innej bajki. Od kolorów zakręciło się w głowie…
Marrakesz zdjecia
Postanowiłam wtedy, że kiedyś odwiedzę Marrakesz. Do Maroka nie miałam jednak szczęścia: dwukrotnie wykupiony w biurze podróży wyjazd nie doszedł do skutku (dlatego o tym, że lecę w grudniu poinformowałam Was w niemalże ostatniej chwili). Ponieważ był to wyjazd służbowy, nie mogłam robić wszystkiego, na co miałam ochotę, ale starałam się dostrzec i poczuć możliwie jak najwięcej.
Uliczka w Marrakeszu
Starałam się nie traktować poważnie prognozy pogody sugerującej, że przez cały dzień będzie lało. Niestety, sprawdziła się… Słońce pojawiło się łącznie na godzinę i to w sporych odstępach czasu. Ja byłam przygotowana, miałam odpowiednie sportowe buty i parasolkę, ale większość niestety zmokła.
Marrakesz pomarańcze
Na pewno miało to wpływ na ogólne złe nastroje. Ciężko cieszyć się wizytą na gigantycznym bazarze, gdy pod nogami płynie rzeka a na głowę spadają gigantyczne krople lodowatej wody… Starałam się jednak nie tracić dobrego humoru i cieszyć się z wizyty w tym wyśnionym mieście, robić jakieś zdjęcia. Nie mam ich dużo. O wiele więcej obrazów mam wciąż przed oczami.
Marrakesz detale
Marrakesz jest dla mnie jednym z tych miejsc, o których nie da się tak po prostu opowiedzieć, gdyż odkrywa się je i chłonie wszystkimi zmysłami. Głośne rozmowy, zapach skórzanych toreb, widok wielkiej głowy barana na środku stołu, smak przypraw i soku z pomarańczy, miękkość szala zgrabnie udającego kaszmir. Koty przemykające gdzieś z boku, piękne produkty, które  bym chętnie przywiozła do kraju. Chciałabym opowiedzieć Wam o Marrakeszu, ale muszę to wyznać – nie wiem o nim NIC. Jeden dzień to trochę jak mrugnięcie powieką. Ulotna chwila.
Marrakesz targ
Trochę widziałam, ale nie udało mi się poczuć częścią tego miasta. Nie miałam szansy wtopić się w barwny tłum, wsłuchać się w jego codzienny rytm. Żałuję bardzo, bo zachwycało mnie wiele na każdym kroku. Było jak w marzeniach z dawnych lat. Jestem pewna, że kiedyś uda mi się odwiedzić Maroko po raz kolejny. I wtedy na pewno ruszę w stronę Marrakeszu…
Marrakesz zakupy
0 comment

Powiązane posty

0 comment

Ewa 26 stycznia, 2015 - 11:33 am

Zdjęcia bardzo ładne, kolorowe i kuszące, ale bałabym się tam pojechać, nie wiem czemu;>

Odpowiedz
Agnieszka F. 17 stycznia, 2015 - 12:01 pm

Soczyście kolorowo 🙂
Szkoda trochę, ze pogoda nie dopisała, ale wspomnienia pewnie i tak piękne 🙂
Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Trajbajowa 16 stycznia, 2015 - 9:52 pm

Też czekam na opis wrażeń z placu Jemaa el Fna!

Odpowiedz
padusia 16 stycznia, 2015 - 5:20 pm

No to świetnie! Czekam na posta z wrażeniami. Dla mnie wieczory na tym placu to czysta magia miejsca :)))

Odpowiedz
Emma 16 stycznia, 2015 - 8:46 am

Tak mi się właśnie kojarzy, pełen kolorów i różnorodności barw. Chciałabym odwiedzić. Choć na chwilę.

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 15 stycznia, 2015 - 5:13 pm

Na szczescie to mi sie udało 🙂

Odpowiedz
padusia 15 stycznia, 2015 - 4:30 pm

Mimo deszczu trochę marakeszańskiego klimatu chwyciłaś 🙂 Jeśli nie udało Ci się być wieczorem na Jemaa el Fna, to wręcz MUSISZ wrócić! Moment, w którym zapada zmrok i otwierają się te wszystkie małe restauracjo-straganiki to chyba najlepsze, co oferuje to miasto. Klimat na placu jest wówczas niesamowity 🙂

Odpowiedz
Mo. 15 stycznia, 2015 - 10:33 am

Pomimo tego, że Marrakesz to nie jest moje ulubione marokańskie miasto to i tak je uwielbiam. Zwłaszcza wieczorem kiedy zapadał zmrok a sceneria zamieniała się w cudowną mieszankę baśni i magii. Ci wszyscy zaklinacze węży, trubadurzy, wróżbici…Po medynie mogłabym spacerować bez końca aczkolwiek to ta w Fezie całkowicie skradła moje serce. Bardzo się cieszę, że w końcu dotarłaś do Maroka i mam nadzieję, że wrócisz tam jeszcze żeby odkryć ten kraj "po swojemu".

Odpowiedz
Ola 15 stycznia, 2015 - 9:33 am

piękne te odcienie różu i czerwieni wszędzie!

Odpowiedz
Beata 15 stycznia, 2015 - 8:36 am

Maroko i ZEA są chyba jedynymi arabskimi krajami, do którego skłonna byłabym pojechać. Nie bardzo odpowiadają mi ludzie tam mieszkający i ogólnie ten klimacik. Dlatego jako jedna z nielicznych nie byłam w Egipcie i Tunezji i kompletnie mnie tam nie ciągnie. Ale Marrakesz zawsze mi się podobał, więc kto wie może kiedyś…
Przyznam, że Twoje zdjęcie mnie do tego coraz bardziej przekonują:)

Odpowiedz
Gabi 15 stycznia, 2015 - 7:12 am

Też mnie ciągnie do Maroka, choć raczej w najbliższym czasie się nie uda zorganizować. Dotychczasowe wypady spłukały mnie na dłuższy czas. Ale zawsze można się pozachwycać zdjęciami – mi się np. bardzo podobają te, na których widać, że padało. Mokre chodniki, odbijające obrazy i kolory, mają swój urok 🙂

Odpowiedz
Barbarossa 15 stycznia, 2015 - 7:10 am

Codowny świat kolorów. Piękne zdjęcia.
Marzę, by tam pojechać, ciagle mi jakoś nie po drodze. Ale planuję.:) Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
grazyna 15 stycznia, 2015 - 6:49 am

Jakie kolory, przez te wlasnie kolory zawsze chcialam tam pojechac, ale jedyny raz kiedy juz prawie wszystko mialam zorganizowane, musialam ,ze wzgledu zdarzenia w rodzinie zostac w Polsce.
Mimo tak krotkiego czasu udalo Ci sie pieknie obfotografowac marrakeszanskie klimaty! pozdrawiam

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej