Sztokholm. Hala targowa Östermalms Saluhall

by Agnieszka Kuczyńska
Kiedy zobaczyłam to miejsce na blogu Przepisy z Podróży od razu wpisałam je na listę MUST SEE w czasie wizyty w Sztokholmie. Kocham wszelkie hale targowe, bo kryją w sobie mnóstwo tajemnic, pysznego jedzenia, wspaniałych zapachów i genialnych smaków. Zapraszam Was na relację z tego miejsca.
Każda z odwiedzonych przeze mnie hal była inna, charakterystyczna dla danego miasta. Podobnie było w tym przypadku. Sama hala jest nieduża i raczej kameralna, wystarczy na nią jakieś 30 minut. Ładny, ceglasty budynek, pięknie zaaranżowany w środku. Osobne stoiska oferują różne przysmaki, takie jak przekąski ze wschodu (Beirut Cafe Deli), warzywa i owoce, ciasta i wszelkie owoce morza. Zdjęcia robiłam telefonem, bo strasznie głupio mi było wyciągać aparat w tak klimatycznym miejscu.
Hala targowa Östermalms Saluhall
Pierwsze spostrzeżenie? Nic tu nie pachnie! Nie wiem z czego to wynika, ale miałyśmy w tym mieście takie myśli kilkakrotnie – niby powinien być jakiś charakterystyczny aromat, ale nie ma. Pod dachem blisko siebie: ryby świeże i wędzone, wędliny, dojrzałe sery, grzyby, a zapachów brak! I dobre to i niedobre mówiąc szczerze, bo nic nie śmierdzi, ale też nic nie urzeka nosa 🙂
Hala targowa Östermalms Saluhall zdjęcia
Drugie spostrzeżenie? Niesamowita dbałość o czystość, wręcz sterylność. Nigdy nigdzie nie spotkałam się z takim ładem (może dlatego, że dotąd odwiedzałam głównie targi na południu Europy). Przyzwyczajona jestem do pełnego luzu, ryb wesoło rzuconych na lód, wiszących dookoła szynek, leżących jeden na drugim serów, ogólnego miksu wszystkiego ze wszystkim.
Hala targowa Östermalms Saluhall
A tutaj? Każdy produkt leżący oddzielnie, w bezpiecznej odległości. Prawie każdy ser czy wędlina zawinięte w folię. Wszystkie produkty świeże ułożone równiutko w lodówkach. Żadnego bałaganu. Nic nie dzieje się chyba w Szwecji przypadkiem. Wszystko przemyślane.
Hala sprawia wrażenie luksusowej, klienci często się pozdrawiali, więc zakładam, że są stałymi bywalcami. Ceny – zawrotne, przynajmniej dla mnie. Pokazywałam Wam już kosztorys wyjazdu, więc dodam, że za 180 zł które wydałam w 2.5 dnia na jedzenie, tutaj bym kupiła zaledwie jedną kanapkę z krewetkami i warzywami, niewielką porcję sałatki oraz jakieś bardziej fikuśne ciastko.
Hala targowa Östermalms Saluhall
Przyznam, że zaszalałyśmy i poszłyśmy na kawę z cynamonowym kannebular do Robert’s Coffee znajdującego się na terenie obiektu. Za dwie bardzo małe kawy z mlekiem z dwiema słodkimi bułkami zapłaciłyśmy blisko 140 SEK, czyli jakieś 70 PLN, więc był to nasz największy wydatek w czasie całego weekendu. Smakowało poprawnie, ale szczerze mówiąc bardziej smakowała mi ciepła bułeczka w spożywczaku na Starówce, za 10 SEK (ok 5 PLN).
Hala targowa Östermalms Saluhall
Jeślo będziesz w okolicy, zajrzyj do tej hali! Jeśli nie na zakupy, to przynajmniej żeby nacieszyć oczy różnymi smakołykami. Byłyśmy tam w sobotę tuż po otwarciu i było pusto, po godzinie było już sporo klientów. Wszystkie informacje jak się tam dostać znajdziecie na oficjalnej stronie internetowej.

    Lubisz takie miejsca? Jaka hala spożywcza lub targowisko podobało Ci się najbardziej?

31 komentarzy

Powiązane posty

31 komentarzy

Maria 30 października, 2018 - 9:39 am

Cudowne miejsce i świetny klimat

Odpowiedz
Magda 25 listopada, 2014 - 11:43 am

ile smakołyków! 🙂

Odpowiedz
English for Ladies 15 listopada, 2014 - 10:08 am

Ale smakołyki, aż ślinka leci. Najbardziej podobają mi się te zestawy sałatkowe. Na koniec listopada muszę wybrać się do Szwecji (bilet już zarezerwowany) i teraz czuję się bardzo zachęcona;). Chciałam tez poinformować o zmianie nazwy mojego kochanego bloga, teraz jest Lifestyle By Ania:).

Życzę miłego weekendu, ciekawe gdzie Cię tym razem poniosło;)

Ania

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 14 listopada, 2014 - 4:19 pm

Tak i pewnie w najbliższym czasie nie dotrę do niej, ale co się odwlecze… 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 14 listopada, 2014 - 4:17 pm

Ciężko do niej trafić nie idąc specjalnie do niej!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 14 listopada, 2014 - 4:17 pm

Cóż, chciałam się luksusowo poczuć 😀

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 14 listopada, 2014 - 4:17 pm

Niestety, ceny – koszmarki…

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 14 listopada, 2014 - 4:16 pm

Mi się La Boqueria podobała, ale masz rację, jest mało "prawdziwa". Dla oka jednak miła 🙂

Odpowiedz
TamarynowaOsada 12 listopada, 2014 - 7:06 pm

O matko! Ile smakołyków… Musisz mi wybaczyć, że dłużej podziwiałam zdjęcia niż czytałam tekst… :))

Odpowiedz
Tatiana 10 listopada, 2014 - 10:37 am

ile wspaniałości! obawiam się, że mogłabym tam coś kupić 😀

Odpowiedz
Ewa 8 listopada, 2014 - 10:18 am

Świetny klimat. Mimo, że kawa może nie wywołała nie wiadomo jak dużego entuzjazmu to i ja chciałabym znaleźć się w takiej kawiarence:)

Odpowiedz
Anonimowy 7 listopada, 2014 - 2:32 pm

Wspaniale, szkoda, ze tak nie dotarłam

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 7 listopada, 2014 - 12:56 pm

Na to wygląda 😉

Odpowiedz
Roma 7 listopada, 2014 - 11:39 am

Ale oczy można nacieszyć przynajmniej spacerując po takiej hali.

Odpowiedz
Jagoda 7 listopada, 2014 - 8:49 am

Kupiłam właśnie tanie bilety do Kopehagi na koniec kwietnia 🙂 I już planuję co by tu zwiedzić. I wiesz, w sumie zainspirował mnie Twój blog, choć widzę, że Kopenhaga wciąż na liście marzeń 🙂

Odpowiedz
Natalia Kwiatkowska 7 listopada, 2014 - 4:54 am

Teraz już nie masz wyjścia! 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 6 listopada, 2014 - 10:32 pm

Natalia, dziękuję, jejku mam ze 3 zaległe nominacje, będę musiała przysiąść i chyba odpowiedzieć na wszystko 😉 Wrocławska hala gościła u mnie na blogu i zgadzam się – jest fajna!

Odpowiedz
Natalia Kwiatkowska 6 listopada, 2014 - 10:18 pm

A ja ostatnio trafiłam do hali… we Wrocławiu! Królowały co prawda wieńce i znicze, ale sama hala warta odwiedzenia. Krakowska się nie umywa.

A teraz Agnieszko z innej beczki: o Liebster Blog Award już na pewno słyszałaś, bo i na blogu w komentarzach widziałam nominację. Dziś ode mnie nominacja dla Ciebie, niezmiernie jestem ciekawa, jak spędziłabyś tydzień na każdym z kontynentów! :). Jeśli zechcesz wziąć udział w zabawie, po szczegóły zapraszam tu: zapiskizeswiata.blogspot.com.es/2014/11/liebster-blog-award.html 🙂

Odpowiedz
Anonimowy 6 listopada, 2014 - 7:11 pm

Smakowity wpis!

Odpowiedz
Agnieszka F. 6 listopada, 2014 - 5:30 pm

Jej, pewnie gdybym była w Sztokholmie, to zajrzałabym do tego miejsca..! Te potrawy wyglądają obłędnie, produkty pachną z ekranu komputera, po prostu mmmm…. :))))

Odpowiedz
T 6 listopada, 2014 - 11:43 am

Również lubię i uczęszczam jak jest okazja. Kurczę, żałuję bo do sztokholmskiej hali nie dotarłem.Nawet nie przechodziłem koło niej. W przeciwnym razie, zajrzałbym.

Odpowiedz
Unknown 6 listopada, 2014 - 11:32 am

Czy lubie? Uwielbiam! Bez zapachu bo pewnie klima podkręcona na maxa plus tak jak piszesz wszystko osobno – takie przepisy po prostu. A za kanelbullar to przeplacilas ojjj konkretnie. 140 sek to nawet dla Szweda byłoby przesadnie za dużo.

Odpowiedz
CLSDigital 6 listopada, 2014 - 10:45 am

Byłem tam rok temu, piękne europejskie, skandynawskie miasto.

Odpowiedz
Ola 6 listopada, 2014 - 9:06 am

Skandynawska sterylność & ład:) ale i tak z chęcią bym obejrzała, nawet te gotowe sałatki wyglądają niezwykle kusząco, choć ceny zapewne muszą odstraszać turystów z naszej części Europy:(

Odpowiedz
Marta 6 listopada, 2014 - 8:32 am

Agnieszko, bardzo mi miło, że moja relacja zainspirowała Cię do odwiedzenia Östermalms Saluhall 🙂
Chętnie sama bym tam wróciła chociaż zgadzam się, że raczej nie jest to miejsce na zakupy (z uwagi na ceny ;), ale jest czym nacieszyć oczy. Podobnie jest z Mathallen w Oslo, którą również polecam!
Ogólnie jak wiesz ja też uwielbiam tego typu miejsca, a im mniej są "turystyczne" i im bardziej skromne tym bardziej mi się podobają – na przykład hala w Budapeszcie wydała mi się pod tym względem całkiem "naturalnym" miejscem, ale już La Boqueria w Barcelonie mimo, że ogólnie robi wrażenie wielkością i asortymentem, to jednak tłumy turystów działają na mnie zniechęcająco 😉

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 6 listopada, 2014 - 8:14 am

No wlasnie nie moge sobie wyobrazic 😉 I nie lubie wchodzic na targ jak do swiatyni :))) Ale jak powiedzialas: co kraj, to obyczaj 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 6 listopada, 2014 - 8:00 am

Trochę tak to traktowałyśmy 🙂 Zdecydowanie wolę klimat południowy, ten nieład właśnie, produkty wychodzące mi na przeciw i do mnie machające 🙂 Ta sterylność tutaj powodowała pewien dystans, szczególnie fakt, że wszystko było popakowane próżniowo. Wyobrażasz sobie w Hiszpanii na targu szynki jamón w całości pozamykane w … lodówkach ? 🙂 Co kraj to obyczaj 😉

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 6 listopada, 2014 - 7:55 am

Kurcze, pewnie warto zobaczyc, ale wole takie targi, gdzie czujesz sie swodobnie, nie boisz sie, ze potluczesz drogocenne jajko (jak ze zlota, bo tyle kosztuje ;)), gdzie czujesz zapachy, bo przeciez jedzenie pachnie i gdzie nie boisz sie wyciagnac aparatu 😉
Ta odwiedzilabym na pewno bedac w okolicy, ale raczej tak jak odwiedza sie ekskluzywne delikatesy 😉

Odpowiedz
Ewa 6 listopada, 2014 - 7:31 am

O kurczę, że też zupełnie nie wiedziałam o istnieniu tej hali! A szkoda, bo piękna!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 5 listopada, 2014 - 11:15 pm

Super, dzięki za link, jutro poczytam! Ja akurat w Budapeszcie w hali czułam się wyjątkowo mało swobodnie, o czym też pisałam kiedyś. Ostatnio bardzo spodobała mi się malutka, ale bardzo fajna hala w Sewilli. Było tam wszystko czego trzeba i miła atmosfera 🙂

Odpowiedz
Gabi 5 listopada, 2014 - 10:53 pm

Tę halę odkryłam przypadkiem, nawet nie wiedząc, że tam jest – spacerując po okolicy odkryłam, że mieszkam zaledwie dwa przystanki od niej :). Również bardzo lubię wszelkiego rodzaju hale z jedzeniem (albo po prostu bardzo lubię jedzenie :D), ale w tej odniosłam podobne wrażenie jak Ty – naprawdę drogo. Dużo bardziej podobała mi się (również w Sztokholmie) hala w centrum miasta, Hotorgshallen. Mimo że w centrum, to dało się najeść za rozsądną cenę :). Troszeczkę wrażeń z tej drugiej hali opisałam tutaj: going-with-aiesec.blogspot.se/2014/10/hotorgshallen-tastes-of-world.html . A moim numerem jeden jest chyba póki co wciąż Budapeszt 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej