Spacer po Tallinie i skansen Rocca al Mare

by Agnieszka

Ciągle mi mało Tallina! To takie przyjemne miasto, miłe dla oka. Dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie i mam nadzieję, że będę mogła wrócić tam na dłużej pewnego dnia. Mam wielką ochotę na więcej Estonii.

Obserwuję od roku ceny biletów, ale LOT już dawno nie miał tak dobrej promocji jak nasza, tj. w dwie strony za 119 PLN. Kupiłam bilet bardzo spontanicznie, nie wiedząc nawet czy dostanę urlop. Czasem warto zaryzykować przy super ofercie, gdyż może się ona nieprędko powtórzyć!!!
Nie uważam się za specjalistkę ds. tego miasta, bo spędziłam w nim tylko 1.5 dnia (w pozostałe dni wybrałam się do Rygi i do Parku Narodowego Lahemaa) i to zupełnie bez pośpiechu. Już od pierwszej chwili czułam, że to miasto ma w sobie coś, co każe mi zwolnić i włóczyć się bez celu.
Po przekroczeniu murów miasta miałam wrażenie, że jestem na planie jakiegoś średniowiecznego filmu. Niesamowita architektura kamienic, stare mury, baszty, małe sklepy i niewielkie restauracje (oczywiście nie mogło zabraknąć tam McDonald’s, ale na szczęście jest też dużo ciekawszych przybytków kulinarnych).
Kameralne kawiarnie na Placu Ratuszowym zachęcają, by na chwilę przysiąść i odpocząć, patrząc na spacerujących ludzi i kolorowe budynki, wyglądające jak przeniesione z bajki dla małych dzieci.
W bocznych uliczkach mnóstwo sklepów z rękodziełem, pięknymi pamiątkami dobrej jakości.
Serce Starego Miasta podobało mi się bardzo, ale jeszcze bardziej przypadły mi do gustu jego nieco bardziej odległe zakątki, szczególnie świeże i zielone, bliskie okolice wzgórza Toompea.
Na samym wzgórzu wielkie wrażenie robi sobór prawosławny Św. Aleksandra Newskiego. W czasie wizyty był w częściowym remoncie, ale i tak prezentował się znakomicie.
Spałyśmy na samej Starówce, ale na lekkim uboczu, na klimatycznej i spokojnej ulicy Uus. W sąsiedztwie znalazłyśmy lokal African Kitchen, z którego pachniało tak pięknie, że musiałyśmy zjeść tam jedną kolację. Jedzenie przepyszne, przygotowane niemalże na naszych oczach w nie do końca zakrytej kuchni. Prosto z płonącej patelni na nasz stół. Porcje duże, od 8 do 10 EUR.
   Poniżej też fragment ulicy Uus, polecam Wam bardzo nasz OldHouse Hostel, świeżo po remoncie.
W dniu wylotu, z samego rana wybrałyśmy się do skansenu Rocca al Mare, położonego tuż za granicami miasta. Padało i było dość szaro, dzięki czemu praktycznie nie było innych turystów.
Skansen zajmuje ponad 70ha powierzchni i prezentuje XIX-wieczną wiejską architekturę lokalną. Są liczne domy, zagrody, młyny, sklepy, wiatraki a nawet kościół. Część budynków jest w pełni wyposażona, w niektórych budynkach (np. sklepie, szkole) można spotkać ubranych w tradycyjne stroje pracowników, co nadaje skansenowi naprawdę fajnego klimatu. Dookoła mnóstwo zieleni.
Od końca kwietnia do końca września bilet dla osoby dorosłej kosztuje 7 EUR + 1 EUR mapa, którą warto kupić – jest szczegółowa i dobrej jakości. Dzieci płacą połowę ceny, są także bilety rodzinne. Spędziłyśmy w skansenie blisko 3h, ale spokojnie mogłabym posiedzieć tam jeszcze kilka kolejnych gdyby była ładniejsza pogoda. Zdecydowanie polecam Wam odwiedzić to miejsce, jeśli nie byliście.
0 comment

Powiązane posty

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej