Smaki Majorki – co warto zjeść na Majorce?

by Agnieszka Kuczyńska
Wstałam dziś rano z myślą, że czas na nowy wpis. Ale o czym? W ciągu dnia zobaczyłam, że Madame Edith zamieściła na swoim blogu relację z lokalu AïOLI Cantine Bar Café Deli w centrum Warszawy. Kiedy doszłam o zdania o czosnkowym aromacie sosu aioli – odżyły wspomnienia, a temat pojawił się sam.
Majorka la Rioja sangria
Zazwyczaj staram się jeść w różnych miejscach, aby móc porównać serwowaną w nich kuchnię, ale w przypadku Majorki nie miało to sensu. El Arenal w którym mieszkałyśmy jest bardzo turystyczne i komercyjne, królują tam restauracje dla Niemców z wątpliwej jakości jedzeniem. Przy plaży pasta, fish&chips, pizza, a wszystko śmierdzi olejem z czwartego smażenia. Na szczęście jest też perełka – restauracja La Rioja serwująca lokalną kuchnię.
Majorka hiszpańska sangria El Arenal
Na dobry początek – sangria. Jeśli istnieje konkurs na najlepszą na świecie, ta z La Rioja byłaby bezkonkurencyjna. Nie będę Wam opowiadała o tym, jak cudownie była świeża, rześka i owocowa, idealnie chłodna. Ewa DalekoNiedaleko poświęciła Jej osoby wpis. Sangria królowała na naszym stole codziennie. Robiona na zamówienie, z wielką starannością i uwagą. Do dzbanka pysznego napoju zawsze dostawaliśmy domowe tapas, ale o nich wspomnę później. Teraz czas na Gwiazdę wpisu – czosnkowy sos aioli.
Majorka patatas bravas z aioli i sosem pomidorowym
Karta w La Rioja jak i wystrój są proste, pewnie większości turystów nie zachęcą. Ale to żaden wyznacznik. Jada tam mnóstwo mieszkańców miasteczka, co dla nas było rekomendacją. Domowa kuchnia regionalna, na którą trzeba poczekać przy stole, rozmawiając, ciesząc się chwilą. To nie fast-food dla zabieganych, tylko moment odpoczynku. Na pierwszy ogień poszły polecone przez Ewę patatas bravas, czyli pieczone ziemniaki z ziołami, polane obficie sosami aioli i pomidorowym. Bomba smakowa i kaloryczna. Trudno, bo to akurat moje ulubione wspomnienie z kuchni Majorki.
Majorka tapas kanapki z chorizo i morcilla
Do wina zawsze dostawałyśmy drobne przekąski tapas. Codziennie coś innego. Świeża bagietka, miseczka oliwek z pestkami, kilka czipsów i krążki cebulowe czy malutkie kanapeczki z popularną na wyspie pastą na bazie wieprzowiny sobrasada. Można ją kupić jako miękką kiełbasę lub od razu jako pastę w pudełku. Nie jestem fanką mięsa, ale muszę przyznać, że mi smakowała. Nic jednak nie pobije smaku chrupiącej bagietki z aioli. Innym razem na stół trafiły przekąski z ciepłą kiełbasą chorizo i kaszanką morcilla.
Kuchnia Majorki - callos, chorizo, jamon, huevos rotos
Rozczarowałam się nieco, kiedy chciałyśmy zamówić tzw. mix tapas i okazało się, że są to ciepłe dania mięsne widoczne na zdjęciu powyżej. W prawym dolnym rogu callos czyli gulasz wołowy z flakami i chorizo, często też z ciecierzycą. Nad nim frito mallorquín, tj. danie nie dla mnie. Duszone mięsa (różne) i podroby z dodatkiem krwi. Po lewej na górze prosta, smaczna sałatka makaronowa, a pod nią huevos rotos, całkiem smaczne danie z jajek z szynką jamón lub kawałkami chorizo.
Po kilku dniach dołączyli do nas Aga i Nuno z AgaNunoSomewhere (wówczas jeszcze AgaNunoBarcelona) i festiwal jedzenia rozpoczął się na dobre. Nie widać po nich, ale możliwości mają nadzwyczajne, szczególnie Aga, której motto to “nieważne ile zjadłam, zawsze się znajdzie miejsce na deser” 😉 Z deserami to na Majorce krucho, ale dania wytrawne ratowały sytuację. Raz zrobiliśmy sobie wieczór tapas u Ewy… ale to już historia na zupełnie inny wpis.
Grillowane papryczki pimientos de padrón z grubą solą
Na Majorce po raz pierwszy spróbowałam popularnych i bardzo smacznych, pieczonych, zielonych papryczek pimientos de padrón, serwowanych z grubą solą morską. Zaskakująco dobra, lekka, chrupiąca przekąska.
Smażone papierowane kalmary
Justyna stęskniona za “czymś normalnym” zamówiła grillowaną pierś z kurczaka, która, jak wszystko w La Rioja, była soczysta i pyszna. Nuno zamówił pieczone żeberka, costillas, podobno dobrze zrobione.
Innym przykładem darmowej przekąski do wina były kanapki z pieczonym boczkiem i górą przepysznych, zielonych oliwek z zalewy.
Oliwki szynka jamon salami hiszpańskie chleb nacierany pomidorem
W dziale “przystawki” była również porcja kalmarów panierowanych. Zazwyczaj zamawialiśmy to, co było właśnie przystawkami, więc nawet nie próbuję zgadywać, jakiej wielkości są zwykłe porcje obiadowe….
Kiedy wydawało nam się, że “lepiej być już nie może”, ostatniego wspólnego wieczoru Ewa i Aga zamówiły paellę. Miałyśmy okazję widzieć, jak wygląda paella w większości turystycznych lokali: góra barwionego ryżu z nielicznymi dodatkami stoi cały dzień na gazie, non stop podgrzewana na potrzeby kolejnych klientów. W La Rioja od razu zwrócono nam uwagę, że na danie trzeba będzie poczekać, gdyż robione jest na miejscu, po złożeniu zamówienia. Była pyszna.
Dodatkowe zalety La Rioja to przemiła obsługa, rodzinna atmosfera, bardzo lokalny klimat (dużo miejscowych, mała powierzchnia, prosty wystrój, telewizor na którym można oglądać mecze), doskonałe jedzenie, boska sangria i rozsądne ceny – jest nawet nieco taniej niż w tych turystycznych knajpach. Po jedzeniu, zwykle wieczornym szliśmy na spacer uliczkami El Arenal, w kierunku morza i promenady. Tak znalazłam ulicę Carrer de Lisboa 🙂 Portugalia mnie prześladuje na każdym kroku i w każdym zakątku Europy!  Jeśli będziesz kiedyś w El Arenal, koniecznie odwiedź to miejsce.
 
La Rioja Bar de Tapas!
Adres: C/ TRASIMENO Nº 24, El Arenal.
Majorka tapas kanapki ze smażonym boczkiem
18 komentarzy

Powiązane posty

18 komentarzy

Anonimowy 26 marca, 2017 - 8:09 pm

Za tydzień Ibiza, mam nadzieję że tam również będą takie pyszności do jedzenia. Ja lubię wiosną właśnie zwiedzać kulinarnie 🙂

Odpowiedz
Ewa (lifegoodmorning) 12 grudnia, 2012 - 10:50 pm

Rety jakie pyszności. A mnie w brzuchu akurat burczy.Ech…

Odpowiedz
RepLife 12 grudnia, 2012 - 11:45 am

Nie am to jak przeczytać taki post będąc głodny… 😛

Odpowiedz
Wynajem autokarów Warszawa 12 grudnia, 2012 - 9:34 am

Te kanapki z pieczonym boczkiem świetnie wyglądają… A kalmary… Ajjj aż zgłodniałem:) Chyba pora się tam wybrać:)

Odpowiedz
Ola 12 grudnia, 2012 - 8:45 am

o Boże, dałabym się pokroić za taką wyżerkę:)
Blog o życiu & podróżach
Blog o gotowaniu

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 11 grudnia, 2012 - 8:23 pm

koniecznie, a potem daj znać jak wrażenia 🙂

Odpowiedz
monika jall 11 grudnia, 2012 - 7:49 pm

ciekawe, nie znam la Rioja, ale tez fakt, Arenal nie kojarzy sie raczej z jedzeniem, tylko z Niemcami, tak jak Magaluf po przeciwnej stronie Palmy z Anglikami. Niestety, w obydwu miEjscowosciach, jednostki tam wypoczywajace, nie przynosza chluby swoim narodom…Frito Mallorquin lubie, do tego arroz brut, tez typowe danie dla Majorki plus dzbanek vina de casa i niebo w gebie. Przy najblizszej okazji postaram sie znalezc czas na La Rioja.

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 11 grudnia, 2012 - 7:44 pm

Bije sie w piersi i nadrabiam czytelnicze zaleglosci :)) Ze tez ja Ewy nie znalam!!
Pozdrawiam Was, Dziewczyny!

Odpowiedz
Ewa 11 grudnia, 2012 - 7:28 pm

A bo jak dodaję komentarz używając profilu google to jest zdjęcie, a jak podaję imię i adres bloga, to nie ma zdjęcia 😉

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 11 grudnia, 2012 - 7:22 pm

Do końca moich dni La Rioja pamiętać będę 🙂
Ewa gdzie Twoje zdjęcie przy imieniu się podziało?

Odpowiedz
Ewa 11 grudnia, 2012 - 7:17 pm

Jak to? Mnie ktoś nie zna? 😉 Yyyyy…
Nie no, żartuję 🙂 Kasia, ja też Twojego bloga nie znałam, miło mi poznać!

Ajka, nawet nie wiesz jak się cieszę, że masz takie miłe wspomnienia z Majorki. Ja też, nic zresztą dziwnego, że do La Rioja zaglądałam regularnie. Uwielbiam tę knajpkę i też z całego serca mogę ją polecić każdemu, kto się do Arenal wybierze!

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 11 grudnia, 2012 - 7:05 pm

Pseplasam 🙁
Ale zaraz nadrobie :))

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 11 grudnia, 2012 - 6:59 pm

Jeszcze się uchował ktoś kto Ewy nie zna? No nieeeee wierzę 😉 Wpadaj do niej koniecznie, bo dziś o powyższej sangrii pisała i zupełnie przypadkiem (to nie żadna ustawka!) jak widać myślałyśmy od rana o tym samym 😉

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 11 grudnia, 2012 - 6:54 pm

Ewy nie znam, ale zaraz poznam i tez zazdroszcze 😀
Ooo taki cykl to dobry pomysl :)))
Ja sie caly czas zbieram do posta o kuchni w okolicach Malagi, ale jakos zdjec mam za malo. Zamiast pstrykac, to jem, glupia 😀
A tak w ogole to zapraszam do candy, jesli masz ochote na szwajcarska czekolade 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 11 grudnia, 2012 - 6:52 pm

Dziękuję zarówno za inspirację jak i za wizytę! Również pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 11 grudnia, 2012 - 6:50 pm

Jeszcze o Ewie z Dalekoniedaleko.pl zapomniałaś, a to już daje nam 3 powody do zazdrości! 😉 Myślę jednak, że wszyscy jesteśmy otwarci na większe spotkanie w jakimś zakątku Europy 🙂

Co do porcyjek, to patatas bravas z sosami, za 3.5EUR nadawało się spokojnie na główny i jedyny posiłek…

Może czas stworzyć cykl MIEJSCA POLECANE NA JEDZENIE W EUROPIE? 🙂

Odpowiedz
Kasia na Rozdrożach 11 grudnia, 2012 - 6:46 pm

Powiem tak: nie spodziewalam sie spotkac u Ciebie Agi i Nuno i teraz jestem zazdrosna, ze sie wszyscy znacie!
Co do jedzenia – pysznosci! Oczywiscie patas bravas, bo trzeba sie "czyms dopchac", w koncu takie male te porcyjki 😀
To samo jest zawsze u nas w wakacje – hiszpanskim jedzeniem napychamy sie po korek 😉
I tez mamy ulubione i przepyszne miejsca 😉

Odpowiedz
Unknown 11 grudnia, 2012 - 6:44 pm

Ajko,

jeszcze nie było mi dane odwiedzić Majorkę, ale jak już tam pojadę (mam w planach), to z pewnością odwiedzę polecaną przez Ciebie restaurację.

Oczy wyszły mi z orbit, a żołądek (pomimo niedawno zjedzonej kolacji) zaczął wariować na widok tych pysznych zdjęć. Takiego kalmara w cieście i inne tapasy, to ja mogę w nocy, o północy wsuwać 🙂 Uwielbiam kulinarne podróże!

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
E.

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej