Portugalska Sesimbra – malownicze, rybackie miasteczko

by Agnieszka

Lubię miasta – duże, gwarne, tętniące życiem. Uwielbiam ich rytm, dźwięki, zapachy. Lubię obserwować ludzi, którzy się gdzieś śpieszą, nieco zagubieni w nadmiarze obowiązków. Są jednak takie chwile, gdy potrzebuję spokoju. Ciszy. Ucieczki od tego zgiełku. Wyludnione w czasie popołudniowej przerwy, urocze miasteczka południa Europy są wtedy niezastąpione. Dziś zapraszam Was w podróż nieco sentymentalną do Sesimbry – miejscowości, którą czasem odwiedzam, gdy zmęczy mnie dłuższy pobyt w Lizbonie.

Plaża w Sesimbra Portugalia
Zazwyczaj łączę to z 2-dniowym pobytem w Setúbal, mieście położonym na południe od stolicy. Odwiedziłam to miejsce kilka razy, zawsze poza sezonem. Podobno w wakacje jest tłoczno a turyści oraz weekendowi Lizbończycy dopisują, chociaż patrząc na jego senną, wiosenną atmosferę aż trudno mi w to uwierzyć. Dawniej Sesimbra była spokojną wioską rybacką, dziś to przyjemne, klimatyczne miasteczko.
Promenada w Sesimbra
W marcu, oprócz nas, byli praktycznie sami miejscowi, nie słyszałyśmy żadnych obcych języków. Piękna, piaszczysta plaża… pusta! Tylko dla nas! Starsze panie siedzały na murku rozmawiając pewnie o życiu i patrząc przed siebie, w bezmiar oceanu. Panowie siedzieli na ławkach w swoich stylowych, beżowych kaszkietach. Uwielbiam ten widok, nigdy mi się nie znudzi.
Uliczka w Sesimbra
Sesimbra jest ładna. Jej wąskie uliczki pną się w górę i dół, a kolorowe budynki cieszą oczy. Życie toczy się tradycyjnym, nieśpiesznym trybem. Każdego ranka na plażę przypływają kurty, z sieciami pełnymi ryb, a restauracje serwują naprawdę smaczne posiłki. Pamiętam, że tego dnia dotarłyśmy na miejsce później niż zwykle, w porze obiadowej, głodne jak młode wilki.
Pranie w oknach Sesimbra
Porze obiadowej polskiej, nie portugalskiej. Zjeść coś konkretnego na mieście późnym popołudniem nie jest łatwo. Nasze przyzwyczajenia rozmijają się gdzieś po drodze. Dla mnie kawa z ciastkiem na śniadanie i lekki lunch o 13, a potem sycący obiad o 19-23 nie wchodzi za bardzo w grę. Za to ochota na porządny posiłek dopada mnie zwykle między godziną 14 a 15 (a przynajmniej tak było do wyjazdu na Maltę, gdzie w ciągu kilku miesięcy pobytu rozregulowałam sobie zupełnie stały rytm dnia, ale powoli wracam do normy). 
Ulica w miasteczku Sesimbra
Niestety, po godzinie 14.30 portugalscy restauratorzy odpoczywają. Nawet jeśli przypadkiem są jeszcze w prowadzonych przez siebie lokalach, to rozmawiają ze znajomymi, piją coś dobrego, patrzą w telewizor albo polerują kieliszki. Nie gotują, nie smażą, nie grillują, nie czekają na gości takich jak my.
Kuchnia portugalska
Błąkałyśmy się głodne po mieście, tracąc powoli nadzieję. Zobaczyłyśmy jedną restaurację, która miała uchylone drzwi. Nie oczekując zbyt wiele, zajrzałyśmy do środka i nieśmiało spytałyśmy o możliwość zjedzenia czegokolwiek. Starsza Portugalka uśmiechnęła się i powiedziała, że chętnie nas nakarmi. Wyboru jednak nie będzie – nakarmi nas tym, co znajdzie w lodówce, bo to nie pora na mięso czy rybę. Zgodziłyśmy się, bo za godzinę odjeżdżał nasz autobus. Najpierw zaserwowała nam moją ukochaną sopa de legumes w wersji dyniowo-marchewkowej z dodatkiem zielonej kapusty i pojedynczych fasolek
Portugalia omlet jajeczny z krewetkami
Na danie główne dostałyśmy omlet. A właściwie dwa gigantyczne omlety z krewetkami. Tak pysznych nie jadłam nigdy wcześniej i nigdy później! Były to właściwie krewetki z omletem, a nie odwrotnie. Czułyśmy się w tym miejscu cudownie. Grała wesoła muzyka i słyszałyśmy, jak nasza pani roztrzepuje w kuchni jajka widelcem, podśpiewując sobie pod nosem. Po posiłku i serdecznym pożegnaniu, najedzone i zadowolone miałyśmy ochotę pójść spać, najlepiej w hamaku 🙂
Nie miałyśmy jednak wiele czasu, zdecydowałyśmy się na ostatni spacer. Błąkałyśmy się po wyludnionych uliczkach, w którym czasem spotykałyśmy pojedyncze osoby. Fotografowałyśmy pranie suszące się w oknach i wielobarwne płytki ozdabiające ściany domów.
Kolorowa ulica w mieście Sesimbra
Od tego czasu minęło ponad 5 lat, aż trudno mi w to uwierzyć. Mam wrażenie, że może rok, może dwa, przecież tak dokładnie pamiętam każdą minutę tego spaceru. To była moja trzecia i jak dotąd ostatnia wizyta w tym miasteczku.  Kiedyś na pewno wrócę do Sesimbry, bo chciałabym dotrzeć na górujący nad nią zamek Maurów. Ta część Portugalii, zwana Costa Azul podoba mi się coraz bardziej. Jeszcze wiele zostało mi w tej okolicy do zobaczenia, ale nie martwię się – wszystko w swoim czasie. Do Portugalii przecież wrócę, to oczywiste!

Portugalska Sesimbra
0 comment

Powiązane posty

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej