Óbidos – bajkowe, portugalskie miasteczko

by Agnieszka

W czasie sprzątania dysku znalazłam zdjęcia z 2007 rok, z wiosennego pobytu w Portugalii. Przeglądając je zorientowałam się, że nie było jeszcze na blogu miasteczka Óbidos. Zdjęcia są stare, zrobione tanim, kieszonkowym aparatem, ale i tak są przyjemne i bardzo kolorowe.

W Óbidos po raz pierwszy byłam w 2005 roku, wracając ze znajomymi z ich wakacyjnego apartamentu położonego w nadmorskiej miejscowości Peniche. Spędziliśmy tam jakieś dwie godziny (było chłodno, trochę padało) i wiedziałam, że będę musiała kiedyś wrócić na cały dzień.
Udało się dwa lata później. Dojazd do Óbidos z Lizbony jest prosty – autobusy Rodoviaria do Tejo odjeżdżają regularnie z dworca Campo Grande (stacja o tej samej nazwie, żółta i zielona linia metra). Dojeżdża tam linia rapida verde, rozkład jazdy znajdziecie tutaj. Cena – 7.60 EUR/1str, jedzie godzinę.
Miasteczko jest kameralne, położone na wzgórzu, niezwykle urodziwe (chociaż uczciwie trzeba przyznać, że równie ładnych a nawet ładniejszych w Portugalii jest dużo). Óbidos jest popularne wśród turystów i zazwyczaj trzeba się liczyć z ich obecnością. Najlepiej przyjechać z samego rana.
Wówczas większość kolorowych, pełnych kwiatów uliczek mamy wyłącznie do własnej dyspozycji.
Całość zabudowań otoczona jest świetnie zachowanymi, średniowiecznymi murami, po których można spacerować podziwiając widoki dookoła (spokój, cisza, mnóstwo zieleni, domki, pola itp). Stara część miasteczka wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, nowe budynki powstają poza murami.
Podczas mojej pierwszej wizyty, w wakacje, pomimo kiepskiej pogody turystów było mnóstwo. Gdy przyjechałyśmy wiosną, w dzień powszedni, o poranku, byłyśmy same, w otoczeniu świeżej zieleni. Wiosna w Portugalii jest taka soczysta. Dużo kwiatków, słodkie od zapachów powietrze.
Z ciekawostek – na terenie zamku powstał kilkadziesiąt lat temu obiekt noclegowy Pousada Castelo de Óbidos. Pousadas to hotele o wysokim standardzie, zlokalizowane w obiektach historycznych, będące dumą portugalskiej turystyki. Cieszą się dużą popularnością, a gości nie odstraszają raczej wysokie ceny (200-300 EUR/dwójka/noc), a pokoje wyprzedają się z bardzo dużym wyprzedzeniem.
W Óbidos można spokojnie spędzić cały dzień, żeby zwiedzać w spokoju, bez pośpiechu. Poza spacerem wzdłuż murów, warto po prostu zgubić się w bajkowych zaułkach, zajrzeć do każdego z kilkunastu kościółków, pooglądać pamiątki w licznych sklepikach, wypić kawę i zjeść ciastko.
Warto też napić się nalewki wiśniowej, ginhinja. To jeden z moich ulubionych trunków, szczególnie w wersji z “pijanymi wiśniami”, serwowany w czekoladowym kieliszku. Pycha! W Warszawie znakomita Ginjinha de Óbidos dostępna jest w ofercie Smaków Portugalii.
Co roku odbywa się tam pyszny Festiwal Czekolady. Ciekawą relację z tego wydarzenia znajdziecie na blogu Portugalia po naszemu – Czekoladowy Obidos. Nie miałam okazji w nim uczestniczyć, ale czekoladowe rzeźby i fontanny brzmią dla moich uszu zachęcająco!
    Przechodząc przez różne bramy, wychodzimy na tarasy widokowe z piękną panoramą.
Mam tylko garstkę zdjęć z tego ślicznego miejsca, ale mam nadzieję, że mogliście poczuć chociaż odrobinę jego klimatu i być może ktoś z Was będąc w Portugalii stwierdzi, że warto tam się wybrać.
0 comment

Powiązane posty

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej