Kolorowe podwórko we Wrocławiu

by Agnieszka Kuczyńska

Lubisz nieoczywiste atrakcje w odwiedzanych miastach? Ja bardzo! Odkrywanie tego, o czym nie mówią przewodniki daje mi wielką satysfakcję. Alternatywne oblicza miast potrafią naprawdę zaskoczyć!

Spędziliśmy ostatnio z Markiem dwie godziny we Wrocławiu (było to nasze miejsce przesiadkowe). Zastanawiałam się co z tym czasem zrobić – po raz kolejny pójść na Rynek lub Ostrów Tumski, oglądać te same co zwykle miejsca? Postanowiłam poszukać czegoś innego, mniej oczywistego.

Przeszukując Internet trafiłam na informację o niezwykle oryginalnym podworku na Nadodrzu. Od razu wiedziałam, że wybierzemy się właśnie tam. To była świetna decyzja!

Sprawdzając lokalizację zorientowałam się, że możemy przejść się ulicą Świdnicką, przez kolorowy wrocławski rynek, zajrzeć do małego ogrodu przy Ossolineum, do Hali Targowej, a potem w kolejnych kilka minut dotrzeć na miejsce, zahaczając po drodze o Wyspę Młyńską. Czy doskonałe dwa w jednym!

Nadodrze, jedna z dzielnic Wrocławia, przywitała nas nieco smętnym, szarym klimatem. Piękne, mocno zaniedbane kamienice, opuszczone budynki i niezbyt atrakcyjne, ponure bloki. Skręciliśmy w Roosevelta, znaleźliśmy numer 5a i okazało się, że nie ma żadnej bramy. Byłam zaskoczona, ale ruszyliśmy przed siebie.

Kilkanaście metrów dalej pojawiła się wskazówka – pomazana ściana prowadząca w głąb podwórka. Byłam ciekawa co tam na nas czeka. Wcześniej udało mi się poczytać o historii podwórka. Powstało w sąsiedztwie Ośrodka Kulturalnej Animacji Podwórkowej, a jego wygląd to efekt wspólnej pracy artystów i mieszkańców.

Kolorowe podrórko we Wrocławiu to opowieść o ludziach “opowiedziana” pędzlem na ścianach budynku. Widzimy pojedyncze osoby i całe rodziny. Dzieciaki biegające za piłką, kolorowe zwierzęta i bajkowy, niezwykle barwy świat wyobraźni. Taka stylistyka może się podobać lub nie, ale nie da się przejść obok niej obojętnie.

Spacerując wzdłuż ściany i robiąc zdjęcia czuliśmy się obserwowani z okien, ale też przez panów popijających coś ze szklanych butelek i mijających nas mieszkańców. Ciekawa jestem co oni o tym miejscu sądzą, czy są z niego dumni czy wręcz przeciwnie. Jeden z nich nas zaczepił pytając, czy chcemy tu kupić mieszkanie, gdyż niektóre są na sprzedaż. Pan zdecydowanie nie wyglądał na miłośnika tej formy sztuki.

Powiedział, że nie rozumie czemu ludzie tutaj przychodzą i robią zdjęcia, przecież ściany wyglądają paskudnie. Był niezwykle miłym i uśmiechniętym człowiekiem, w jego głosie nie było złości czy natarczywości, raczej ciekawość. Odpowiedziałam, że jest to miejsce z pewnością osobliwe i w jakiś sposób wyjątkowe.

Te ścienne malowidła o tak zróżnicowanej tematyce, ulokowane gęsto jeden obok drugiego, są oryginalne, to na pewno. Czy są ładne? To już kwestia gustu. Ja mimo wszystko uważam, że każda forma sąsiedzkiej i społecznej aktywności jest fajna. W czasach tysięcy identycznych podwórek, wnętrz mieszkań i zawartości szaf, każdy przejaw inności czy własnej inicjatywy odbieram pozytywnie. Jeśli mieszkańcy mieli dość bylejakości i potrzebowali farb, aby pokolorować rzeczywistość to mogę jedynie pogratulować odwagi i nie śmiem tego oceniać.

12 komentarzy

Powiązane posty

12 komentarzy

Carollo 8 lipca, 2017 - 1:30 pm

Zgadzam się z tym w 100% 🙂

Odpowiedz
edurol30 4 lipca, 2017 - 1:36 pm

Wygląda to naprawdę całkiem ładnie 😉

Odpowiedz
niesmigielska 28 czerwca, 2017 - 12:36 pm

nie moj klimat, ale zawsze z szacunkiem podchodze do takiego oddolnego upiekszania przstrzeni. mam niedaleko swojego bloku taki przykład, gdzie mieszkancy zrobili altankę, ogródeczek, pomalowali dyktę farba tablicową i ok, wyglada to przasnie, ale mnie to wzrusza 🙂

Odpowiedz
Europa 26 czerwca, 2017 - 11:33 pm

rybki i koty wyróżniającymi się motywami – ciekawe dlaczegóż?

Odpowiedz
Wladek 26 czerwca, 2017 - 8:28 am

Malowidła na ścianie wyglądają jak prawdziwe 🙂 Taki sposób opowiadania za pomocą malowideł jest bardzo ciekawy.

Odpowiedz
Ronik99 z Krakowa 22 czerwca, 2017 - 11:05 am

No, muszę przyznać, że wygląda to naprawdę bardzo ciekawie 🙂

Odpowiedz
Magda 16 czerwca, 2017 - 9:15 am

Bardzo dziękuje za pomysł następnej wycieczki po Wrocławiu. We Wrocławiu będzie nawet nie wiem który już razy po odwiedzamy go kilka razy w roku ale tutaj jeszcze nie byliśmy. Dla dzieci to na pewno będzie nie lada atrakcja.

Odpowiedz
Beata 1 czerwca, 2017 - 5:13 pm

Lepiej tak niż szaro buro i ponuro. No widzisz ja mieszkam we Wrocławiu i nie wiem o istnieniu tego podwórka:)))
Pozdrawiam cieplutko:)

Odpowiedz
Radar 1 czerwca, 2017 - 11:13 am

Zwiedzamy świat a często nie znamy najbliższego otoczenia. Stwierdzam, że pora zwiedzać także pobliskie miasta w których zawsze na coś ciekawego się trafi 🙂

Odpowiedz
Marcin Florek 29 maja, 2017 - 7:27 pm

Normalnie nie wierzę! Aż mi wstyd, ale nie wiedziałem o tych malowidłach a mieszkam jakieś 7 km od Nadodrza i często tamtędy przejeżdżam! Oj szybko muszę nadrobić zaległości 🙂 Pozdrawiam

Odpowiedz
MS 29 maja, 2017 - 3:15 pm

Dla mnie bomba, uwielbiam ścienne malowidła!

Odpowiedz
Maria Katarzyna Kołodziejczyk 29 maja, 2017 - 11:17 am

Ślicznie, wesoło i kolorowo. Jak w bajce:)
Pozdrawiam:)

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

* Klikając "Opublikuj komentarz" zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej