Czy jechać nad morze gdy pada deszcz?

by Agnieszka Kuczyńska

We wrześniu byliśmy nad polskim morzem. Wrzesień to początek jesieni, ale z tego co wiem od znajomych, to minione wakacje nie cieszyły nad Bałtykiem pogodą. Większość czasu wiało, padało i było chłodno. Tylko nielicznym szczęśliwcom udało się skorzystać z uroków plaży i morza. Cóż, taki mamy klimat.

Plaża Jantar
Decydując się na urlop nad polskim morzem trzeba być przygotowanym na wszystko. Gwarancji upału i słońca nie ma nigdy, pogoda barowa zdarza się często, a ceny w popularniejszych miejscowościach powoli doganiają te z europejskich kurortów. Kocham Bałtyk miłością absolutną i to się nie zmieni nigdy.

Port w Kątach Rybackich
Nawet gdy sztorm porywa połowę plaży, wielkie krople deszczu uderzają o parapet przez całą noc, a za dnia nie dają od siebie nawet na chwilę odpocząć. Nic nie może się równać z zapachem morza, krzykiem mew, smakiem smażonej ryby i gofrów z bitą śmietaną, parawanami rozstawionymi jeden przy drugim w ładniejsze dni.

Muzeum Zalewu Wiślanego Kąty Rybackie
Od wielu lat jeżdżę w jedno i to samo miejsce – do Mikoszewa. Małej nadmorskiej wsi położonej gdzieś w połowie drogi między Gdańskiem a Krynicą Morską. Cichej i spokojnej, jeszcze nie zepsutej masową turystyką. Do długiej i szerokiej plaży prowadzi las. Las tak wyjątkowy i piękny, że poznam go zawsze. Kiedy zobaczyłam reklamę Allegro “Lemoniada” serce zabiło mi szybciej – od razu wiedziałam, że kręcili ją właśnie tam!
To moje miejsce na ziemi. Takie do którego się wraca z utęsknieniem. Tak było też tym razem. Cieszyłam się bardzo na myśl o urlopie, szczególnie, że był to pierwszy dłuższy mój i Marka. Razem. Byłam ciekawa czy na pewno lubimy tak samo spędzać czas i czy będziemy się dogadywać tak dobrze jak w codziennym życiu. Na szczęście zdaliśmy ten egzamin śpiewająco, pomimo niesprzyjającej aury. Hmm, nawet bardzo niesprzyjającej.

Deszcz padał non stop przez 8 dni. Nie odpuścił nam ani razu na dłużej niż 3h z rzędu. Zdarzały się przerwy kilkunastominutowe, ale to zazwyczaj kiedy byliśmy w samochodzie i było nam w sumie wszystko jedno.

Elbląg
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jeśli dopisałaby nam ładna pogoda to pewnie nie ruszylibyśmy się z plaży, a tak? Zwiedziliśmy naprawdę spory kawałek Żuław Wiślanych i Mierzei Wiślanej.

Cmentarz Mennonitów w Cyganku
Nie sądziłam nawet, że to tak ciekawe i pełne niespodzianek okolice! Zrobiliśmy łącznie około 700 km. Nie traciliśmy dobrych humorów i chodziliśmy również na plażę. Jak to mówią w Szwecji “Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie“. Mierzeja Wiślana i Żuławy skradły nasze serca. Brakuje tam tzw. “oczywistych atrakcji”. Brakuje nawet publikacji i przewodników, co dla mnie akurat było fajnym wyzwaniem – musiałam się dobrze przygotować. Było warto! Podziwialiśmy podcieniowe domy, skromne i urokliwe kościoły, zagubione w czasie cmentarze Mennonitów, muzea, kolorowe łódki na pustych plażach oraz mniej popularne miasta i miasteczka.

Dom podcieniowy Trutnowy
To tak w ramach wstępu. Nad morzem może być fajnie nawet gdy pada. Bo morze samo w sobie jest relaksujące, pełne tajemnic i ukrytego piękna. Wystarczy odrobina pozytywnego myślenia, własna kuchnia (żeby nie zbankrutować w kiepskich barach!), kalosze, polar i dobry plan. Jaki był nasz? Opowiem wkrótce!

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej