Costa da Caparica. One day I’ll fly away

by Agnieszka

Dopadła mnie. Paskudna, szara, zimowa, pozbawiająca chęci do wstawania z łóżka zjawa. Dusi mnie w nocy poduszką, szepcze do ucha dołujące teksty. Znęca się nade mną bez cienia wstydu. Moje ciało krzyczy “słońca! światła! kolorów!” i mocno się buntuje. Głowa zbyt ciężka, tak bardzo nieodporna na dziwne rzeczy dziejące się dookoła. Może to styczniowe przesilenie, może nie? A co, jeśli to znowu szczwany wiatr północny nie daje za wygraną i opowiada mi o miejscach, do których trzeba się udać, przyjaciołach, których trzeba odnaleźć, bitwach, które trzeba stoczyć? Jak w filmie “Czekolada”, który na pewno znacie i wiecie doskonale o co mi chodzi.

Potrzebuję się wzmocnić, pozytywnie nastroić, dodać sobie otuchy, gdy jest mi zwyczajnie źle. Wiem, wiem – powinnam się skupić na tym, co jest teraz, a nie bez sensu wracać myślami do przeszłości.
Są jednak takie momenty, gdy muszę zamknąć oczy, wyciszyć emocje i myślami uciec gdzieś daleko. Za dużo szumu, za dużo złych słów, za dużo pretensji. Wywołuje to we mnie złość, z którą ostatnio nie radzę sobie za dobrze. Potrzebuję resetu i ucieczki. Ciałem nie mogę, to chociaż duchem próbuję…
Co może uspokoić lepiej niż wspomnienie magicznego popołudnia na cudownej plaży? To tylko wizualizacje, ale czuję fakturę piasku pod stopami, słyszę dźwięk fal rozbijających się o skały. Dobiega mnie śmiech ludzi siedzących pod jednym z wielu drewnianych domków i intensywny zapach grillowanej przez nich ryby. Powietrze jest czyste i świeże. Mężczyźni w różnym wieku stoją przy łodzi, segregując poranny połów i rozplątując poplątane sieci. Nad nami chmury przemieszczające się nieśpiesznie po niebie i mewy podrywające się do lotu. Znajduję wielką muszlę a po niej kilka następnych. Z oddali obserwuję surferów. Zazdroszczę im tej wolności.
Przez krótką chwilę zapominam gdzie jestem, co się dzieje i o tym, dlaczego tak bardzo nie chcę tu być. Projekcja krótkiego “filmu” z Costa da Caparica odtwarzanego w głowie przynosi wyciszenie, spokój. Nie chcę otwierać oczu, nie chcę wracać do tego tu i teraz. Rzeczywistość przygniata coraz mocniej. Szepczę do siebie “one day I’ll fly away“, ale ciągle coś mnie zatrzymuje, ciągle brakuje mi odwagi…
0 comment

Powiązane posty

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej