Co warto zjeść w Portugalii? odc. 2

by Agnieszka Kuczyńska

O kuchni portugalskiej powstał już 1 wpis, ale uczucie głodu i niedosytu wciąż mi towarzyszy. Zapraszam więc na na kolejny odcinek w którym oficjalnie przyznam, że nie mogłabym w Portugalii mieszkać. Dlaczego? Ponieważ ciągle bym jadła! Mówią, że to co się ma na co dzień może się szybko znudzić, ale ja jakoś w to nie wierzę 🙂 Jedzenie w Portugalii jest wspaniałe i nieustannie zaskakuje mnie swoją prostotą.

Kuchnia portugalska

Niestety ta prostota bywa bardzo kaloryczna. Weźmy na przykład takie pieczywo. Chleb w połączeniu z lekko solonym masłem lub pastą z sardynek wprawiają mnie w zachwyt. Albo z kroplą fantastycznej oliwy i kilkoma oliwkami marynowanymi w świeżym czosnku. Chleb jest ciężki, mięsisty, chrupiący. Można jeść bez końca.

Portugalia grillowana ryba z czosnkiem i fasolką
Jedna z najmniej wymyślnych sałatek świata – sałata, pomidor, cebula, marchew cieszy mnie najbardziej. Świeże warzywa bez żadnych dodatków bronią się same. Albo zupy. Ahhh te ich zupy! Pyszne, sycące i tanie. Ta z przetartych warzyw to moja ulubiona. Zawsze gęsta, idealnie doprawiona i bardzo aromatyczna. Na szczęście do kupienia na każdym kroku. Lubię też zieloną caldo verde z kapustą i chorizo.

Portugalskie krewetki
Jak już wcześniej wspomniałam, w wielu małych restauracjach w Portugalii ciężko o kartę w języku angielskim, a czasem nie ma żadnej karty. Pewnego dnia miałam wielką ochotę na kalmary. Znasz to uczucie, gdy WIESZ, że NIC nie uszczęśliwi Cię tak jak właśnie TO na co masz ochotę? Nie wiedziałam wtedy jeszcze jak nazywają się kalmary po portugalsku (a musisz wiedzieć, że były to czasy, gdy nie było Internetu i słownika w telefonie!). Zaryzykowałam camarão. Zamiast pięknych, pękatych kalmarów w złocistej panierce dostałam talerz krewetek patrzących na mnie złowrogo z talerza. Od tego czasu mam już spisane na kartce nazwy ulubionych dań i wiem, że trzeba w takich chwilach zamówić  lulas.
Lulas kalmary w panierce w Portugalii

A te wszystkie przystawki? No po co one komu? Nie dość, że pyszne to jeszcze sycące. Ser, oliwki, jakieś krakersy i ten nieszczęsny świeży chleb w oliwie! W pierwszej chwili zachwyt, strzelające konfetti, a za chwilę rozpacz, bo gdy przychodzi danie główne to człowiek już nie ma miejsca. Ale ta ryba tak pachnie, tak kusi, więc przecież sobie nie odmówisz. Obok, oliwy i korka to przecież jedno z największych dóbr Portugalii. Peixe espada, pescada, robalo, dourada, bacalhau, sardinha, atum, salmão. Każdy znajdzie rybę, w której się zakocha już od pierwszego kęsa. Miłośnicy owoców morza też nie będą rozczarowani. Ocean kryje różne niespodzianki.

Lizbona Restauracja O Churrasco
Portugalczycy jedzą też dużo mięsa, przygotowywanego na różne sposoby, także jako dania jednogarnkowe. Ja mięsa jadam bardzo mało, w Portugalii raczej w formie przystawek. Jeśli ktoś jest zupełnie bezmięsny wliczając w to ryby, będzie miał problem, aby zjeść cokolwiek poza np. omletem z frytkami (ale też trzeba uważać, bo często w środku mogą być krewetki). [edit 2020: od czasu, gdy powstał ten wpis wiele się w kraju nad Atlantykiem zmieniło i teraz już łatwej o dania wegetariańskie i wegańskie].
Na mały głód sięgnąć można po paszteciki z dorsza, smażone pierogi czy “ciastka” z mięsem. Albo kanapki. Ja mam słabość do tych z ostrym żółtym serem w maślanej, lekko słodkiej bułce. Portugalii nie byłoby bez kawy. Pije się ją wszędzie. A co bardziej pasuje do kawy niż ciastko? I tu znów pojawia się milion opcji idealnie wchodzących w tyłek i biodra. Piekarnie, pastelarie, małe sklepiki, knajpki. Gdzie by nie spojrzeć, czeka coś mącznego, coś jajecznego i coś na pewno nie dietetycznego. Z kremem, z kokosem lub kandyzowanymi owocami. Z dodatkiem cynamonu, z cukrową posypką albo migdałową nutą.
Portugalskie słodycze
Ciężki los, człowieka, który jedzie tylko na kilka dni! Można oszaleć, gdy dookoła tyle smaków i diabelskich pokus. Zło czai się za rogiem. I to za każdym rogiem, trzeba dodać. Dlatego nie mogłabym mieszkać w Portugalii. Nie chciałabym, aby mi to wszystko spowszedniało. Lubię czekać na te chwile, gdy znowu wyląduję na portugalskiej ziemi, pójdę do ulubionej tasca i zamówię to, za czym codziennie tęsknię. Wtedy każdy posiłek jest świętem, które warto celebrować.

Zapraszam Cię również do lektury I wpisu o kuchni portugalskiej, który znajdziesz TUTAJ
Desery portugalskie
24 komentarze

Powiązane posty

24 komentarze

Espresso 24 stycznia, 2014 - 4:07 pm

A ja taka głodna jestem…Też piję kawę bez cukru 🙂

Odpowiedz
Pemela Kaczmarek 14 stycznia, 2014 - 3:59 pm

Pyszności! Aż odrazu chciałoby się pojechać i w pierwszej chwili co zrobić to siąść w jakieś knajpce i smakować 🙂

Odpowiedz
Wildrose 13 stycznia, 2014 - 10:37 pm

Oj jakie wspanialosci, no idealne dla takiego łasucha jak ja, no i świetne fotki 🙂

Odpowiedz
Ewa 12 stycznia, 2014 - 12:26 pm

O właśnie! 🙂

Odpowiedz
Marta 11 stycznia, 2014 - 9:56 am

Zaintrygowałaś mnie tymi zupami! Dotychczas nigdzie nie udało mi się spotkać z tak pyszną i różnorodną "kulturą zupową" jak w krajach słowiańskich.
Tym bardziej gorącej Portugalii bym o to nie podejrzewała!
Teraz mam kolejny powód żeby udać się tam przy najbliższej okazji 🙂

Odpowiedz
Anonimowy 10 stycznia, 2014 - 6:50 pm

Oj tak byłam jadłam i polecam!!!

Odpowiedz
Ewa (lifegoodmorning) 10 stycznia, 2014 - 11:10 am

Idę zjeść… Super są wpisy o kuchni z danego kraju. A jeszcze lepsza degustacja;)

Odpowiedz
Unknown 10 stycznia, 2014 - 10:22 am

Hahaha z tymi kabanosami to faktycznie hicior 🙂 Tez sie uśmiałam 🙂 Ale przyznam, że mnie to kiedyś dotknęło 😛 Jak jechałam pierwszy raz do Tunezji, jeszcze jako nastolatka (w pierwszą podróż bez rodziców), przezorny tatuś próbował mi wepchnąć do walizki właśnie kabanoski i puszki z turystyczną ( bo się kiedyś tak jeździło…), w razie gdybyśmy na tym All Inclusive nie mieli co jeść ;D

Odpowiedz
monika jall 10 stycznia, 2014 - 9:31 am

Akurat na diecie jestem, a tu z rana takie obrazki! Co za zycie:) 'Za granice z plaecakiem kabanosow' -you mada my day!

Odpowiedz
Unknown 10 stycznia, 2014 - 8:39 am

Patrze na zdjęcia i jem oczami! W kwestii odkrywania lokalnych smaków w pełni się z Tobą zgadzam 🙂 Nawet nigdy nie próbuję sobie odmawiać miejscowych rarytasów. Obżarstwo szczególnie mnie dotknęło w Grecji, której kuchnią jestem zachwycona. Jednak nie obyło się bez niespodzianek. Już kiedyś wspominałam, że zamawiając na Krecie danie o 'bezpiecznej' nazwie Traditional Cretan Lunch, ostatnim czego się spodziewałam było otrzymanie talerza pełnego ślimaków 🙂 Ale zjadłam, żyję i chociaż mam co wspominać 🙂 Z Katalonii też przywiozłam dodatkowe kilogramy człowieka do kraju… Pochłaniając ogromne ilości hiszpańskiej oliwy w towarzystwie szynki Serrano, kiełbasek Chorizo i chrupiących bagietek i… itd. itp.
No i co narobiłaś?! Zgłodniałam 🙂

Odpowiedz
kanoklik 9 stycznia, 2014 - 6:05 pm

Mam podobnie kiedy jadę do Grecji, nie mogę opanować się od jedzenia. Jak widzę i z czego pamiętam kuchnia portugalska jest bardzo podobna do greckiej, tylko słodycze trochę inne 🙂 pozdrawiam cieplutko

Odpowiedz
kudels 9 stycznia, 2014 - 4:58 pm

same pyszności!:))

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 9 stycznia, 2014 - 3:44 pm

Ja to bym spałaszowała rybę z grilla! Najlepiej peixe espada… A na deser kawa i słodycz of kors! 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 9 stycznia, 2014 - 3:43 pm

Myślę, że by Ci smakowało znając mniej więcej Twoje gusta kulinarne 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 9 stycznia, 2014 - 3:42 pm

Ty to wiesz, zbierasz się z domu i idziesz na podbój kuchni lizbońskiej bez problemu! 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 9 stycznia, 2014 - 3:41 pm

Mam nadzieję, że będziesz miała okazję! 🙂

Odpowiedz
grazyna 9 stycznia, 2014 - 3:19 pm

Wlasnie wysiadlam z samolotu , z Porto do Warszawy a Ty mi tutaj takie opowiesci snujesz, bylam 5 tygodni w Portugalii i jadlam caly czas…najgorsze jest to ze najsmakowitsze i najobfitsze jedzenie odbywa sie pora wieczorna…jest to czas na delektowanie sie i rozmowy przy stole.Boze! ile ja dan sprobowalam w czasie tych 5 tygodni!!! ile ryb, ile dorsza zjadlam, Najbardziej spodobal mi sie smakowo ten ktory sie zwie bacalhau com broa….koncze, bo musialabym duzo pisac a walizke trzeba rozpakowac…sciskam

Odpowiedz
padusia 9 stycznia, 2014 - 3:16 pm

Ale smacznie 🙂 Lokalną kuchnię próbuję ile mogę, jeśli nie niszczy ona mojego budżetu. Jak ceny są podobne do polskich knajp, to moja dupa rośnie :] A portugalskie słodyczki z chęcią bym teraz zjadła!

Odpowiedz
Ola 9 stycznia, 2014 - 2:51 pm

o kurczę, ślinka pociekła:) doświadczeń z kuchnią portugalską nie mam żadnych poza tut. knajpą Portucale czy jak ona się nazywała, a tam było bez rewelacji, ale sądząc po Twoich zdjęciach i opisach to byłby kulinarny raj dla mnie

Odpowiedz
Ewa 9 stycznia, 2014 - 1:35 pm

Tego nie da się czytać i OGLĄDAĆ z pustym brzuchem 🙂
pysznie!!!

Odpowiedz
Krzysztof Gierak 9 stycznia, 2014 - 12:36 pm

Co tu dużo mówić – czyta się smakowicie:) Dobrze, że przeczytałem ten tekst w porze lunchu;)

Pozdrowienia z Lizbony!

Odpowiedz
Unknown 9 stycznia, 2014 - 12:36 pm

pięknie to wszystko opisujesz plus smakowite foto 🙂 aż chciałoby się skubnąć tamtejszych pysznych smakołyczków, miłego dnia 🙂

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 9 stycznia, 2014 - 12:19 pm

Albo cokolwiek, byle portugalskiego i byle w Portugalii, nie? 😉

Odpowiedz
Ewa 9 stycznia, 2014 - 12:18 pm

Masz szczęście, że zaraz idę na obiad bo inaczej chyba bym Cię znienawidziła za robienie mi smaczku… Chociaż i tak, za portugalskie przystawki dałabym się dzisiaj pokroić 🙂 Albo sardynki z grilla. Albo oliwki. Albo bacalhau a bras. Albo pasteis de nata. Albo.. ech, idę jeść!

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej