Cisza hiszpańskich miasteczek

by Agnieszka Kuczyńska

Sjesta. Cudowny południowy zwyczaj, który pozwala przeżyć gorące dni i zintegrować się z rodziną lub przyjaciółmi. Zwyczajowa przerwa dla mieszkańców jest wytchnieniem, dla turystów bywa utrudnieniem. Ile razy pracując w biurze podróży dostawałam reklamacje na to, że wczesnym popołudniem sklepy i restauracje w małym miasteczku były nieczynne! Klienci mieli wykupione śniadania i obiadokolacje, a ciągu dnia głodowali 😉

Lubię ciszę hiszpańskich miasteczek w porze sjesty. Często wracam pamięcią do jednego popołudnia sprzed ponad 2 lat. Nie ma znaczenia gdzie byliśmy – życie zwalnia w setkach innych miejsc, więc trafić nie jest trudno.

Dotarliśmy na miejscie tuż przed południem. Główny plac tętnił jeszcze życiem. Mieszkańcy siedzieli na ławkach, spacerowali z psami, żywiołowo dyskutowali w cieniu palm. Kawiarnie i bary były wciąż otwarte, usiedliśmy więc przy stoliku. Przy kieliszku sangrii chłonęliśmy kolory oraz dźwięki ulicy. Język hiszpański jest jednym z najmilszych dla mojego ucha. Lubię zamknąć oczy i wsłuchiwać się w jego melodyjne brzmienie. Upajałyśmy się nim w liceum z koleżanką ze szkolnej ławki. Gdy śpiewał dla nas Alejandro Sanz, świat mógł nie istnieć.

To zabawne, że właśnie jego utwory umilały nam czas w lokalu, który wybraliśmy. Lubię uśmiechnąć się tak niespodziewanie do wspomnień sprzed lat. Hiszpańskie miasteczka mają w sobie coś, co zawsze łapie mnie za serce. Spokój i energię w jednym. Raz niosą ukojenie, raz potrafią poderwać do tańca. Wodzą na pokuszenie zapachem lokalnych specjałów, zachwycają detalami budynków i ukrytymi podwórkami. Dzwonią w uszach radosnym piskiem dzieci, impulsywnością rozmów i gestów. Innym razem uwodzą idealną ciszą.

Zamówiliśmy gorące churros obsypane cukrem. Serwowane z gorzką, płynną czekoladą czule pieszczącą podniebienie. Obserwowaliśmy jak sprzedawcy chowają we wnętrzach sklepów swoje skarby, zamykają na klucz drzwi i nieśpiesznie oddalają się w nieznanym kierunku. O czym myślą, kto na nich czeka? Za 3 godziny wrócą, wystawią pamiątki na zewnątrz. Plac znowu zapełni się ludźmi, ich śmiechem i bogactwem kolorów.

Lubię ciszę hiszpańskich miasteczek w porze sjesty, ale najbardziej lubię moment, gdy nieśpiesznie budzą się ze snu. Przecierają zaspane oczy, zaczynają widzieć wyraźniej i smakować życie wszystkimi zmysłami. W ostatnich dniach nasze życie to właśnie taka sjesta – chwila oddechu, czas przemyśleń. Za mało jednak w tym ciszy i za dużo zbędnych słów. Słucham dziś Alejandro wierząc, że gdy to minie, zaczniemy bardziej doceniać małe rzeczy.

18 komentarzy

Powiązane posty

18 komentarzy

Kamila 29 kwietnia, 2020 - 3:02 pm

Teraz ta cisza jest jest tym bardziej wyczuwalna. Chociaż może dla mieszkańców to dobra opcja – trochę oddechu od turystów pozwoli się zrelaksować 🙂

Odpowiedz
Thomas 22 kwietnia, 2020 - 12:32 pm

Bardzo fajny artykuł, sjesta to wspaniały, magiczny czas. Sam pamiętam jak to było podczas podróży do Hiszpanii. Byłem jednak na to przygotowany i nie miałem w związku z zamknięciem lokali przykrych wspomnień. 😉

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:02 pm

dzięki!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:02 pm

Dziękuję, Tobie również życzę dużo zdrówka!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:02 pm

Tak PRZEBUDZENIE dla mnie też jest wyjątkowym czasem.

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:01 pm

Dziękuję!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:01 pm

dziękuję, to miłe!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 12:00 pm

Taką mam nadzieję i w to właśnie wierzę!

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 11:39 am

Wszyscy aktualnie ją mamy niestety

Odpowiedz
Agnieszka Kuczyńska 25 marca, 2020 - 11:39 am

Haha dziękuję! Wracam powoli do pisania i mam nadzieję zostać na dłużej 🙂

Odpowiedz
Boutique Piękna 23 marca, 2020 - 8:03 pm

Ach te palmy, od razu na wstepie pierwsze zdjęcie zachwyca. Agnieszko , natknęłam się ponownie sie u kogos na Twojego bloga i przypomniało mi sie , że dość często odwiedzałam Twoja stronę , ale Ty przestalas pisać , aaa – pamietam tez jak , w poszukiwaniu siebie , na Malcie, miałaś przygody z umywalka i jakimś Anglikiem odstawiajacym ekscesy i wtedy szczególnie z tego wspólokatora , tego jak go opisywałas to porządnie się uśmiałam. Serdecznie pozdrawiam.

Odpowiedz
Jula 21 marca, 2020 - 6:02 pm

Obecnie Hiszpania ma sjestę dniem i nocą… Takie czasy. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy.

Odpowiedz
INKA 20 marca, 2020 - 6:30 pm

Świat trochę się zatrzymał, wyhamował z pędu i zabiegania. Przeżywa niespokojną sjestę z nutką niepokoju. Oby to wszystko szczęśliwie minęło i obyśmy nigdy nie zapominali że życie jest piękne i warto z niego korzystać.

Odpowiedz
Magda M. 19 marca, 2020 - 5:48 pm

Wróciłaś w świetnym stylu. Warto było poczekać!

Odpowiedz
Iza 19 marca, 2020 - 11:17 am

Cudowny tekst

Odpowiedz
Mo. 19 marca, 2020 - 10:19 am

Ja siestę uwielbiam! To chyba moja ulubiona pora dnia; siesta i wczesne poranki, kiedy wszystko budzi się do życia.

Odpowiedz
OdnowionaJa 18 marca, 2020 - 12:59 pm

Chciałabym pospacerować po tych uliczkach i to właśnie w czasie, gdzie większość ludzi ma sjestę. Miło sobie to wyobrazić. Niesamowicie piękne miejsce. Docenianie małych rzeczy jest czymś niesamowicie ważnym i odmienia życie, naprawdę odmienia na lepsze. Pozdrawiam cieplutko, pozostań zdrowa. 🙂 <3

Odpowiedz
Anonimowy 18 marca, 2020 - 12:55 pm

Fajnie, że wróciłaś 🙂

Odpowiedz

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

* By using this form you agree with the storage and handling of your data by this website.

Moja strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia prawidłowego jej działania. Szczegółowe informacje znajdziesz tutaj Akceptuję Czytaj Więcej